wtorek, 14 sierpnia 2018

Ania + Andrzej = WNM

Mówią, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu. 
Ja tam swoją uwielbiam, chociaż nie spotykamy się tak często, jakbym tego chciała. Mało tego, po naszym ślubie ta rodzina mocno się rozrosła z racji, że mąż dołożył do niej swoją familię. 
Każdy z jej członków to inna osoba - ze swoimi zaletami i indywidualny charakterem. Do każdej z nich mam ogromny sentyment, bo wiążą nas różne rzeczy. 
Jak to w rodzinie - przekrój wiekowy jest ogromny. Nasi bracia, również i rodzeństwo stryjeczne, w przeważającej większości mają już swoje drugie połówki i małe szkraby. 
Zdarzy się jednak jeszcze jakiś rodzynek, który wymarzy sobie ślub z bajki.

Kiedy dostaliśmy zaproszenie na uroczystość w najważniejszym dniu Ani i Andrzeja, nie zastanawialiśmy się długo czy na nim będziemy. Dla mnie było to oczywiste jak 2 + 2 = 4, bo i parafrazując A + A = WNM.
Andrzej jest z rodziny mojego męża, a ten zawsze opowiada o nim z ogromnym sentymentem i z miłymi wspomnieniami wraca do czasów kiedy jeszcze byli dzieciakami.

Zaproszenie na ślub i wesele, które trafiło do naszych rąk było nieprzekombinowane, w dobrym guście i w ciekawej kolorystyce. Słowem - eleganckie. Wiedziałam, że kartka dla Ani i Andrzeja musi nawiązywać do wybranej przez Młodych palety barw. Przeszukując kieszenie Wujka Google znalazłam w nich nawet motyw nawiązujący do serca z zaproszenia. Dopasowałam do siebie papiery, kwiaty, inne dodatki i voila! 





Kartkę udało mi się wykonać kilka dni wcześniej, ale wypisywanie jej niestety zostawiłam na ostatnią chwilę. A jak to bywa z rzeczami robionymi na szybko - nie obyło się bez perypetii - ale i w tym pomogły mi niezawodne osoby (świadku Maćku - dziękuję i o wszystkim cicho sza!)

środa, 8 sierpnia 2018

KZ czyli...

Oj, trochę mnie w naszej blogowej krainie nie było. Nie mówię, że nie tęskniłam. Myślami tu wracałam, jednak inne rzeczy sukcesywnie odciągały mnie od pisania. Moi znajomi wiedzą że hafty i rękodzieło to mój konik, ale jest jeszcze jedna głęboko zakorzeniona pasja, której rąbek dziś uchylę.

Taniec ma w sobie niesamowitą moc, potrafi wciągnąć bez reszty. Ruch i muzyka podsycają tylko endorfiny, które pomimo cieknącego po plecach potu dają poczucie szczęścia. Czas spędzony na sali wśród ludzi którzy nawzajem nakręcają się tanecznie nigdy nie jest stracony. 
Stąd tytuł posta: KZ to "Kurpie Zielone" - zespół pieśni i tańca.

Nasza grupa to ciekawy twór. Ludzie, którzy na co dzień minęli by się na ulicy, tak totalnie różni - łączy niteczka. Przypomina to trochę węża, którego łapią się przedszkolaki ze wszystkich stron, a kierunek wyznacza im wychowawca. Poniekąd też jesteśmy takimi szkrabami, ciut bardziej dojrzałymi, ze sprecyzowaną drogą życiową lub młodym spojrzeniem, ale wszyscy podążamy do jednego celu, jednej pasji.
A zapaleńców nam nie brakuje. Rozrabiaków i rycerzy, silnych bab i delikatnych księżniczek również.

Kto by pomyślał, że zespół pieśni i tańca potrafi tak zainfekować. Jest to niestety choroba nieuleczalna i nieobliczalna w konsekwencjach. Ale jakże przyjemna i pozostawiająca mnóstwo wspomnień.

Co mi daje zespół? Pewność siebie, wiarę we własne możliwości, ogromną wiedzę o folklorze, na bazie której mogę pracować z dzieciakami, inspirację do działań, do haftów, wytchnienie od codzienności, szybsze krążenie krwi przy rozgrzewkach... 
Daje przede wszystkim możliwość poznania fantastycznych ludzi o tysiącach charakterów i twarzach. Ludzi, z którymi można się ośmielić iść kraść konie.

Ten rok dla zespołu jest wyjątkowy - świętuje on 65-lecie swojej działalności artystycznej. 23 czerwca mieliśmy ogromny koncert na scenie Opery i Filharmonii Podlaskiej, który pozostawił fantastyczne wspomnienia nie tylko tancerzom, ale dał moc wrażeń oglądającym. Galowy koncert to tylko rąbek wszystkich działań, a tych z dnia na dzień przybywa. A jak to wygląda od kuchni i na scenie? 
O, właśnie tak.






Kurpie - Puszcza Zielona





Kurpie - Puszcza Biała



Podlasie




(tak, to ja)

Łemki


Opoczno


Lachy Sądeckie (Nowy Sącz)




Górale żywieccy


Mazur


I na koniec wisienka - nagrywamy płytę!



Zdjęcia tu zamieszczone to świetne oko: Joanny Krukowskiej i Pawła Balejko/P. Balejko Fotografia.

piątek, 25 maja 2018

Ślub w stylu wood czyli leśna kartka z życzeniami

Często siadam do stołu bez jednego konkretnego zamysłu. Papiery układają się same, dopasowują się do siebie, od razu wiadomo, co z czym połączyć, a co się ze sobą gryzie.

Robić kartki w określonym stylu to mega wyzwanie. To już nie twórczy bałagan, który ujarzmia się w walce z papierami. Zamysł i koncepcja grają pierwsze skrzypce.
Jednak własną naturę najciężęj opanować. 
Ślub i wesele miały być w stylu rustykalnym, z dużą ilością mchu, zieleni, drewna.
Brakowało do pełni tylko leśnych wróżek delikatnie unoszących się w powietrzu i rozsypujących magiczny pył. 
Zabierając się za pracę wiedziałam tylko, że lasu i zieleni będzie tu dużo. Do końca jednak nie podejrzewałam, jaki będzie finał zmagań, ale klimat został uchwycony.
W tej stylistyce powstała leśna kartka dla Młodych.

Trochę nietypowa, bo składana na trzy części zawiązywane kokardką.

Efekt powstał taki:



Do kompletu powstało pudełko:



Kwiat z foamiranu dostałam kiedyś w wymiance od Kasi Janeczko
Jak widać pasuje kolorystycznie do klimatu.

Środek kryje dedykację...


... a jeszcze głębiej jest miejsce na życzenia i kieszonka na banknoty.


Zrobiło się "zielono mi"...

P. S. To jest już setny post. Stukają mi powoli okrągłe liczby.

poniedziałek, 21 maja 2018

Nadrabiam zaległości - kartki na różne okazje



Mobilizacja kartkowa!
 Gdyby nie prośba koleżanki, która potrzebowała na swoją okazję karteczkę, z pewnością brakowałoby mi czasu, by usiąść i nadrobić zaległości.
Ostatnio okazji jest sporo, dlatego mały zapasik nie zaszkodzi. A jak wiadomo, czasem potrzeba kartki na gwałt. 
Powyższa powstała "na zaś". Wykorzystałam do niej napisy od joligg

Do pozostałych kartek użyłam digi od Small Wingels Shop
Wiele grafik zaprojektowanych jest na kołach, które po wydrukowaniu idealnie pasują do moich ogromnych dziurkaczy.

Owocnie zagospodarowany i skompaktowany czas na twórczą pracę z papierem, którego efekty  prezentują się tak:












Ślubnie, chrzcinnie, komunijnie i uniwersalnie.
Podejrzewam, że kartki szybko znajdą swoją okazję.


wtorek, 24 kwietnia 2018

Podaj dalej po raz czwarty

Po raz kolejny cieszę się niespodzianką w zabawie Podaj Dalej.

Przesyłka tym razem przyszła od Magdy (Pasje Magos).
Zapisałam się na jej blogu już jakiś czas temu, nie wiem czy nie upolowałam zabawy u niej wysyłając swoje zgłoszenie pierwszy raz.
Tym bardziej niespodzianka była naprawdę niespodziewana. 
Nie obyło się bez przesyłkowych perypetii - wciśniętego głęboko w skrzynkę dwutygodniowego avizo i mało zorientowanej pani w biurze kurierskim.
Na szczęście to Magdzie w końcu udało się zlokalizować nieodebrany prezent czekąjący w tym samym biurze, z którego ponoć ruszył w powrotną drogę do adresata.

Mając informację, że jednak nie wszystko stracone i mogę pojechać po bezbronną i smutną z wyczekiwania paczuszkę, ruszyłam w drogę rowerem, by się z nią przywitać.

Ciekawość zawartości nie pozwoliła mi czekać, aż wrócę do domu, więc rozpakowałam ją na miejscu, dając znać Magdzie, że jest już w moich rękach.

W czterech ścianach na spokojnie mogłam poobracać w dłoniach te wszystkie cuda, które dla mnie przyszykowała.


Czekoladki nie przetrwały próby czasu - były zmasakrowane i rozpłynęły się całkowicie. 
Na szczęście zapakowane w strunówki nie uczyniły żadnej szkody.

Coś dla hafciarskiej duszy:


I do kartkowych inspiracji:


Drobiazgi na folkowo:


Notes i kartka pojawiły się już wcześniej na blogu Magdy. Podziwiałam je skrycie nie podejrzewając, że powędrują pod mój adres.

Dziękowałam już osobiście, ale robię to jeszcze raz, bo jestem ogromnie wdzięczna za ten przemiły prezent.

Dziękuję, Magdo!

Kontynuując zabawę - dwie osoby, które będą chciały otrzymać niespodziankę ode mnie, niech zgłoszą się poniżej w komentarzu, zobowiązując się jednocześnie do dalszego podawania dalej.

Zapewniam, że cały czas mam w pamięci dziewczyny, które zapisały się na zabawę u mnie wcześniej.
Uzbrójcie się jeszcze w cierpliwość, ponieważ staram się dopieścić drobiazgi i skompletować zawartość.