Przejdź do głównej zawartości

Tradycyjny "język haftu"

Czy wiedzieliście, że haftem można pisać?

W opracowaniu dotyczącym symboliki zawartej na ukraińskich ręcznikach obrzędowych znalazłam "język haftu". To swego rodzaju pismo obrazkowe, a jak wiadomo, to najstarsza forma zamykania słów na długi czas. Nie są prawda wykute na skale, ale stworzone igłą i nitką.

Zgodnie z tradycją pierwsze ręczniki otrzymywało się po urodzeniu. Była na nich rozpisana data urodzenia właśnie przez haft. Wersy oznaczające liczby, litery, wyrazy, można było odczytywać znając oczywiście symbolikę.

Zaciekawiona, że można przez geometryczne wzory cokolwiek napisać, krążyło mi po głowie jak tego użyć. Myśli co prawda ucichły na dłuższy czas, ale dnia pewnego odezwała się do mnie Ania z pomysłem wykonania metryczki.
Najpierw podsunęłam jej myśl umieszczenia starych symboli określających "matkę", ale zapalona żaróweczka przypomniała o białoruskim opracowaniu. Koncepcja zeszła na zupełnie inne tory, a zaufanie do mojej wizji dodało wiatru w żagle.
Dostałam któregoś wieczoru cynk od Ani: "Aga, szykuj igły, koleżanka jedzie na porodówkę!".
Nawet nie wiecie, jak taka informacja potrafi przyspieszyć pracę. Wszystkie potrzebne informacje, już po zakończeniu całej akcji porodowej, dostałam na gorąco i rozrysowałam schemat.

Nie wiem jaka magia kryje się we wzorach z ręczników obrzędowych, ale powtarzalność motywów wprowadzała w odprężający stan umysłu.
Dosyć sprawnie krzyżyki pojawiły się na lnianej kanwie.

Kolejne wersy znaczą liczby i wyrazy: 2 - tysiąc - 0 - setki - 1 - dziesiątki - 9 - rok narodzenia - 1 - 5 - kwiecień (wieńczące wzór ząbki).


Metryczkę wypełnił tekst pisany powszechnie znanym alfabetem.





Oprawa w białą ramę wielkości A4 dopełnia całości.

W mojej interpretacji tradycyjnego "języka haftu" wzór tworzy to co najcenniejsze - wspomnienia.

Komentarze

  1. Piękny ornament 😊 Intrygujące są Twoje informacje o "języku haftu" ? Możesz podać tytuł książki, z której korzystałaś? 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie znam tytułu. Znalazłam jedynie zeskanowany jej fragment w internecie i strony, na których są schematy dat, symbole określające niektóre litery wkomponowane w wyrazy i imiona. Poszukiwania podobnych publikacji trwają.

      Usuń
  2. Nietuzinkowa metryczka. Zaintrygowałaś mnie, nie wiedziałam, że w ogóle coś takiego jak język haftu istnieje. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawe, intrygujące bym powiedziała

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe informacje o języku, a przy okazji bardzo ładny haft i pamiątka.☺️
    Zapraszam w odwiedziny do siebie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękny ornament. Oryginalna pamiątka. Pomyślności w Nowym Roku! Serdecznie dziękuję wraz z mamą za cudowną karteczkę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzień dobry. Zapraszam do obserwowania mojego bloga https://pracowniasielskachata.blogspot.com/. Dorota

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Dziewczynka i kogut - pierwsze parkowanie nici

Nastolatki miewają stany fascynacji i uwielbienia graniczącej z obłędem. Nie mogą spać, nie mogą jeść, głowę zaprzątają tylko myśli o "tym czymś", tak ważnym, że nic innego się wtedy nie liczy. Podobnie mówią o koniach, które z klapkami na oczach biegną w jednym kierunku i nie zatrzymają się, póki nie osiągną celu. Niestety i mi się to niedawno przytrafiło. Opętał mnie jeden wzór, przepięknie opracowany przez Olgę Sotnikovą - Dziewczynka i kogut. Zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia, bo wyraża sielskość, niewinność, trud pracy, historię... Urzekł prostotą obrazu i najzwyklejszym pięknem codzienności. Dziewczynka z kogutem chodziła za mną od jesieni. Nici skompletowane leżały w szafce, a ja przebierałam nogami, żeby tylko zacząć pracę nad tym uroczym obrazkiem. Ale po drodze święta i robienie pocztówek, małe rodzinne perypetie chorobowe i tysiąc innych drobiazgów. A w głowie tylko przewijała się myśl: "kiedy w końcu będzie czas na dziewczynkę?". St

Lokalność i "mała ojczyzna"

 Czy zastanawialiście się kiedyś jak określa Was miejsce, w którym mieszkacie?  To nie tylko domy, ulice, bloki, pobliski park czy boisko przy szkole. Jakby poszukać głębiej, to otaczające nas rzeczy nie przywiązują nas do siebie, chyba, że tworzą coś więcej i mają jakiś ładunek emocjonalny. A jeśli o emocjach mowa, to po nitce do kłębka dochodzimy do ludzi, którzy współtworzą naszą przestrzeń. To sąsiadka z pierwszej klatki, pani z warzywniaka, czy dzieciaki krzyczące pod oknem w zabawie.  To emocje działają na nas tak, że nasze miejsce nie jest zawieszone w próżni. Z czasem tworzą się związane z nim wspomnienia. Czasem takie codzienne i zwykłe.  To moje pojęcie "małej ojczyzny".  Urodziłam się w Białymstoku i to z tym miastem wiążę większość moich wspomnień. Nie zaznałam "wiejskiego życia", chociaż zawsze mnie fascynowało. Moja rodzina to puzzle z różnych miejscowości, które połączyły się tu, gdzie teraz jestem. To nie znaczy, że mimo, że nie jestem związana z tym