wtorek, 12 marca 2019

Dziewczynka i kogut - oprawa

Ponad dwa lata temu zachwycił mnie cudny wzór Olgi Sotnikovej "Dziewczynka i kogut".
O ile sięgam pamięcią, powstawał na tamborku, gdy miałam więcej wolnego czasu, ponieważ dziecię chorowało, a ja byłam zmuszona do opiekowania się nią w domu. Kiedy Ania regenerowała swoje siły podczas snu, ja w ramach odpoczynku wykorzystywałam go na twórczą pracę.

Przy tworzeniu haftu, wcielałam w życie zasady parkowania nici, o których pisałam. Korzystam z nich przy większych projektach do dnia dzisiejszego i ta technika bardzo się sprawdza.

Zamyślona dziewczynka i jej gniewny kogut przeleżeli sobie beztrosko na dnie szuflady długi czas, ponieważ nie śpieszyłam się zbytnio z oprawą. Niekiedy praca musi przeleżeć, zanim nie znajdzie swojego właściciela. A jak ten już pojawia się na horyzoncie - motywuje do wykończenia dzieła.

Początkowo szukałam w myślach ramy pasującej do pracy, ale jak to podobnie bywa z butami - póki nie przymierzysz, nie dowiesz się czy będą wygodne. Myślenie myśleniem, a w końcu spakowałam haft w torbę i udałam się do pracowni oprawy i sklepu z ramami w jednym. Oczywiście nie chciałam przesadzać z wydawaniem pieniędzy, więc budżet miał być rozsądny. Fachowiec na miejscu podopasowywał razem ze mną haft w różnych kombinacjach. 
Finalnie obyło się bez passe-partout, bo obrazek bronił się sam.


Myślę, że udało się go wpasować w idealną ramę.


Właściciel był mega zadowolony :)