środa, 10 stycznia 2018

Woreczek po łowicku

Haft płaski zaniedbałam ostatnimi czasy.
Powrócił na warsztat z nieokiełznaną radością. Nie samymi krzyżykami przecież człowiek żyje.

Po raz kolejny rzecz ma swoją własną historię i przeznaczenie.
Zapytana przez koleżankę o to, czy ktoś nie uszyłby jej woreczka na wymiar, zadeklarowałam, że mogę spróbować jej zrobić. Ba, nawet wyhaftować.
Takie obietnice składa się tylko osobom, które się ogromnie lubi, co w tym przypadku miało miejsce.
Lubię haftować z przeznaczeniem i myślą o kimś, do kogo moja praca trafi. 
Materiał i igła to czują i wiedzą, czy mają się układać pięknie, czy stawać w poprzek na złość.

Na bazę wybrałam czarną wełnę i podkleiłam fizeliną, żeby mulina nie ściągała materiału. Inspirację czerpałam ze wzoru łowickiego, a konkretnie z przyramka bluzki. Z pomocą przyszły mi "Wzory polskich haftów ludowych" wydawanych przez Krajową Agencję Wydawniczą autorstwa Elżbiety Piskorz (jeszcze nie Branekovej)
Zresztą publikacje na tematy ludowych wyszyć kolekcjonuję z nieukrywanym zacięciem - kupuję wszystko, szczególnie z elementami tradycyjnymi, czym w przyszłości będę mogła się inspirować.
Ale to już oddzielny temat rzeka.

Haftu łowickiego również nie odwzorowywałam 1:1, podkradłam tylko elementy i ułożyłam z puzzli jedną całość, nadając mu własny charakter.


Ok, haft gotowy.
Czas zabrać się za niezłe wyzwanie - szycie.
Dla zaznajomionych z maszyną to nie problem. W moim przypadku czarna magia musiała zostać oswojona. Stara Unitra, którą dostałam od teściowej przeszła przegląd techniczny i drobne naprawy.
Kiedy wróciła z serwisu nadszedł czas na ujarzmianie smoka.
Oczywiście od razu znalazł się mały Pomocnik-Przeszkadzacz, którego rączki koniecznie musiały wypróbować maszynę.
Próbowałyśmy więc razem na szczątkach materiałów okiełznać sprzęt i nabrać choć odrobinę wprawy.
Kiedy pierwsza ciekawość Ani minęła mogłam poćwiczyć solo.
Rozkminienie jak uszyć prosty w swojej formie woreczek, zajęło mi trochę czasu (Internecie - dziękuję). Mając w głowie plan i dobrane materiały przystąpiłam do pracy.


Finalnie woreczek - jak na pierwsze szycie - wyszedł fajnie. Nie obyło się oczywiście bez prucia i przeklinania, ale to już zostanie w obrębie czterech ścian.


Widok na podszewkę, gdzie widać prowadzenie nitki jak po falach Dunaju. 


I jeszcze raz całość:


Woreczek trafił w ręce studentki medycyny, a w środku swoje ciepłe gniazdko będzie miał stetoskop.
Właścicielce sprawił niesamowitą radość. 
A to dla mnie największe podziękowanie. 


15 komentarzy:

  1. Boziu, jakie cudo! Skradł me serce :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny, dla mnie marzenie by mieć taki woreczek ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny! Kiedyś z podobnym haftem miała torbę na laptopa! Wzbudzała zainteresowania i zachwyt przechodniów (szczególnie płci męskiej ;) )

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowny woreczek, jak marzenie! pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Donoszę, że woreczek sprawuje się świetnie, stetoskop jest zadowolony, a ja jeszcze bardziej :D Jeszcze raz przeogromnie dziękuję <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękny , kocham takie hafty

    OdpowiedzUsuń
  7. WOW!! Normalnie napatrzeć się nie można! Aga, toż to prawdziwe dzieło sztuki! :):):)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszystko doskonale obmysliłaś, nawet wnętrze.Bardzo mi się podoba,że woreczek będzie mogło podziwiać szersze grono,nie tylko właścicielka. Mieszkam na granicy z regionem łowickim i bardzo smuci mnie fakt, że młodzi ludzie nie tylko nie promują własnej kultury, a wręcz starannie ja ukrywają.
    Łowickie sklepy z pamiątkam nie mają czegoś tak pięknego i użytecznego zarazem.

    OdpowiedzUsuń
  9. WoW!!! Cudny jest :) Haft przepiękny :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Podziwiam ogromnie! Dla mnie majstersztyk! Trwam w zachwycie :)
    Aguś, sprawiłaś mi ogromną radość kartką z życzeniami :) Dziękuję ogromnie <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetne Ci poszło :-) pewnie wszystkie koleżanki na roku będą studentce zazdrościć takiego woreczka :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Super worek , bardzo mi się podoba :**A ten haft jest piękny !

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie wiem co napisać. Słów mi po prostu brakło, jak zobaczyłam ten haft. Czy może być coś piękniejszego niż takie połączenie, czarna wełna i te piękne, jak żywe kwiaty? Nie sądzę :))
    Dla mnie całość jest wprost idealna. Idealnie wyszyta, idealnie uszyta z idealnie dobranym środkiem. Widać i czuć, że kochasz robić to, co robisz. I kochasz to miłością wielką.
    margoinitka.pl
    P.S. Nie wiem kiedy, nie wiem jak, ale muszę pójść i obfocić te czepce. Teraz to już nie mam wyjścia :)

    OdpowiedzUsuń