Przejdź do głównej zawartości

Posty

Ślub w stylu wood czyli leśna kartka z życzeniami

Często siadam do stołu bez jednego konkretnego zamysłu. Papiery układają się same, dopasowują się do siebie, od razu wiadomo, co z czym połączyć, a co się ze sobą gryzie. Robić kartki w określonym stylu to mega wyzwanie. To już nie twórczy bałagan, który ujarzmia się w walce z papierami. Zamysł i koncepcja grają pierwsze skrzypce. Jednak własną naturę najciężęj opanować.  Ślub i wesele miały być w stylu rustykalnym, z dużą ilością mchu, zieleni, drewna. Brakowało do pełni tylko leśnych wróżek delikatnie unoszących się w powietrzu i rozsypujących magiczny pył.  Zabierając się za pracę wiedziałam tylko, że lasu i zieleni będzie tu dużo. Do końca jednak nie podejrzewałam, jaki będzie finał zmagań, ale klimat został uchwycony. W tej stylistyce powstała leśna kartka dla Młodych. Trochę nietypowa, bo składana na trzy części zawiązywane kokardką. Efekt powstał taki: Do kompletu powstało pudełko: Kwiat z foamiranu dostałam kiedyś w wymia...

Nadrabiam zaległości - kartki na różne okazje

Mobilizacja kartkowa!  Gdyby nie prośba koleżanki, która potrzebowała na swoją okazję karteczkę, z pewnością brakowałoby mi czasu, by usiąść i nadrobić zaległości. Ostatnio okazji jest sporo, dlatego mały zapasik nie zaszkodzi. A jak wiadomo, czasem potrzeba kartki na gwałt.  Powyższa powstała "na zaś". Wykorzystałam do niej napisy od joligg Do pozostałych kartek użyłam digi od Small Wingels Shop Wiele grafik zaprojektowanych jest na kołach, które po wydrukowaniu idealnie pasują do moich ogromnych dziurkaczy. Owocnie zagospodarowany i skompaktowany czas na twórczą pracę z papierem, którego efekty  prezentują się tak: Ślubnie, chrzcinnie, komunijnie i uniwersalnie. Podejrzewam, że kartki szybko znajdą swoją okazję.

Weekend pod znakiem kartek

Zastanawiam się czasem, czy to świat tak szybko się kręci, że doba wydaje się krótsza niż 24 godziny, a tygodnie uciekają przez palce? Czy to tylko my nadajemy sobie to ekspresowe tempo życia i obowiązków? Wyglądając ostatnio przez okno, zdałam sobie sprawę, że drzewa do tej pory świecące pustkami zaczęły się  zielenić, wypełniać soczystością. Krokusy już powoli przekwitają. Tak długo wyczekiwana wiosna nadeszła. Coraz więcej czasu spędzamy na świeżym powietrzu. Rowery odkurzone, wracają do łask.  A wolnych, leniwie upływających weekendów jak na lekarstwo. Na szczęście jeden się znalazł. Ostatni koniec tygodnia udało mi się twórczo spożytkować i nadrobić kartkowe zaległości. Jest tu też kilka wcześniejszych kartek, które nie doczekały się publikacji. Przygotujcie się na zdjęcia. (Digi od Small wingels projekt )

Mówią, że nie ma osób niezastąpionych...

Mówią, że nie ma osób niezastąpionych, jednak od każdej reguły bywają wyjątki. Ostatnie dni w pracy upłynęły pod szyldem pożegnania. Wiem, że odejść na emeryturę trzeba, ale jeśli odchodzi na nią przyjaciel, osoba, która zostawia po sobie pokój zionący pustką, ktoś, kogo śmiech i głos zawsze było słychać po przekroczeniu progu, tym bardziej odzywa się tęsknota. Dla jednego to radość z zasłużonego odpoczynku, dla drugiego czas poukładania sobie na nowo rzeczy. Emerytura naszej garderobianej Asi (a w zasadzie Janiny) nie dopadła nagle. Wiedzieliśmy, że trzeba się będzie z nią zmierzyć, ale była to myśl tak odległa, jak "co Chińczycy jedzą dziś na deser". Trudno było uzmysłowić sobie, że maszyna do szycia nie będzie miarowo warczeć za ścianą, nie będzie fruwających nitek i igieł znajdowanych na podłodze, przeklinania między strojami. Ten dzień jednak nadszedł.  Jestem myśli, że każdy dobry gest, ciepło - wraca. I wróciło do Asi ze zdwojoną siłą.  Takiego poż...

Parada Belle & Boo zagospodarowana

Projekt Chagi  i organizowany przez nią SAL Mini BB zszedł z tamborka w grudniu zeszłego roku. Jeszcze raz powiem, że niezwykle miło haftowało się tę uroczą gromadkę. Prace z igłą zakończone - więc czas na zagospodarowanie haftu.  Nie było to łatwe zadanie, głównie ze względu na jego rozmiar czyli ok. 24 x 70 cm. Nietypowa wielkość powodowała, że w głowie układało się już od samego początku wiele pomysłów. Z góry założyłam, że nie będę zamykać haftu w ramki. Byłoby to proste rozwiązanie, ale dla mnie zbyt oczywiste. Wiedziałam, że musi to być rzecz, którą będzie się używało. Pierwszym pomysłem było wplecenie haftu w poszewkę dziecięcej kołderki. Długo trzymałam się tej myśli, ale porzuciłam ją. Częste pranie mogłoby zniszczyć pieszczony haft, poza tym Ania już wyrasta ze swojej kołderki i trzeba ją wyposażyć w większą. Pomysł ostatnich miesięcy kiełkował i stał się tym ostatecznym. Jakiś czas temu babcia znalazła w second handzie wałek do łóżeczka Ani, który z...

Narzędzia nie-hafciarskie

Przepis na haft: tkanina (aida, len, płótno - wedle uznania)  1 tamborek 1 igła mulina - w zależności od wzoru 1 nożyczki lub przecinak Może tak było dawno, dawno temu, ale ta bajka to już legenda. Każdy rękodzielnik ma teraz swój warsztat, czasem to tylko wygodny fotel przy stoliczku, czasem w pełni zaaranżowana przestrzeń. Nie wystarcza już jedna igła i jeden tamborek.  Sprzętów i rzeczy, które ułatwiają pracę jest obecnie mnóstwo. Ich ilość zależy od zasobności portfela i upodobania hafciarek, a te są tak różne jak charaktery. Pomijam już fakt, że niekiedy wymaga to zakupu odpowiednich mebli, gdzie jak chomiki, my hafciarki, upychamy rzeczy przydatne, bo szkoda wyrzucić. zdj. pixabay.com Mój kącik jest mobilny, ale najczęściej haftuję przy stole, na którym rozkładam swoje narzędzia. Nie będę rozpisywać się w temacie najlepszych igieł, materiałów czy nożyczek - każdy metodą prób i błędów znajduje akcesoria najbardziej mu odpowiadające. Mogę tylko rz...