Organizując Zafolkowane candy zaznaczałam, że nagroda będzie niespodzianką. Sama lubię być zaskakiwana, więc mam nadzieję, że pomysł był dobry. Losowanie miało miejsce na początku października. Szczęśliwy los należał do Małgosi Zoltek. Przesyłka doręczona, więc śmiało mogę uchylić rąbka tajemnicy i pokazać, co wrzuciłam do środka. Na początek kartka z gratulacjami i słodki piernik. Takie ciasteczkowe cuda robi na Podlasiu Mandrivka . Na lukrze odwzorowany jest motyw z ruczników obrzędowych. Z własnoręcznie wykonanych rzeczy znalazło się drewniane pudełeczko. Moim wkładem było ubranie pokrywki w haft. Nie chciałam go przekombinować, dlatego dekoracje nie są wielkie. Koronka, prosta rypsowa wstążeczka i serduszko dopełniają całości. A w pudełku znalazły się: Do kompletu dołączyłam kubeczek Mam nadzieję, że Małgosia twórczo wszystko zagospodaruje.