Przejdź do głównej zawartości

Posty

Folk on the street. Budki i karmiki w wersji folk.

Może od początku... Już kolejny rok z rzędu moi kreatywni znajomi kontynuują akcję "Folk on the street" w Białymstoku. Chodzi z grubsza o to, żeby w miejskiej przestrzeni przemycać ludowe elementy. Jestem dwiema rękami i nogami za, bo po pierwsze: miasto pięknieje, po drugie: miasto się edukuje, po trzecie: miasto się utożsamia. W ramach akcji powstały do tej pory fantastyczne projekty. Najbardziej znany wszem i wobec jest mural "Dziewczynka z konewką". Trochę inny zamiar i tytuł przyświecał idei, bo źródłem była baśń "Wielkoludy" opracowana przez Wojciecha Załęskiego w książce "Hecz precz stała się rzecz. Wydobyte z kufra pamięci". * (fot. WOAK w Białymstoku) Autorką projektu jest Natalia Rak. Wzorowała się na stroju podlaskim. Mural zdobi ścianę budynku przy Alei Piłsudskiego. Pierwotnie miał powstać inny projekt, ale może i dobrze się stało, że urodziła się taka dziewczynka. Przy okazji ocalało też drzewo, które tu idealnie si...

Broszki w błękicie

Serwuję kolejną porcję broszek.  Przyznam, że wciągnęły mnie niesamowicie. Przede wszystkim dlatego, że efekty pracy widać dosyć szybko. A to dla niecierpliwych duży plus.  Wyzwaniem w tak małych haftach jest szukanie motywów, które można zamknąć w 2,5 cm.  Zastanawiałam się, jakie mogą być niebieskie kwiaty i do głowy wpadły mi chabry i niezapominajki. Pomniejszyłam je do właściwych rozmiarów i są: Niezapominajki poszły w prezencie dla teściowej, bo to ona podsunęła pomysł kolorystyczny. Niebieski pasował jej do wizytowej sukienki, a małe kwiaty spodobały jej się najbardziej. Eksperymentem był też motyw dzwoneczków. I trójca w komplecie: Kolejna porcja niedługo.

Pas łowicki

Sezon studniówkowy tuż tuż. Licealiści ćwiczą już pewnie pierwsze kroki poloneza, by godnie zaprezentować się na balu.  Prawie rok temu o podobnej porze zostałam zapytana, czy podjęłabym się uszycia pasa do sukienki. Agatka szykowała powoli swoją kreację z elementami ludowymi. Osobom, które bardzo lubię z reguły nie odmawiam, więc zaczęły się poszukiwania materiału i rozrysowanie wzoru.  Pas miał być łowicki, sukienka czarna, dlatego oczywistym wyborem były eleganckie, czerwone róże.  Na bazę użyłam 100 % wełny. Obawiałam się, czy nie będzie za ciepła przy noszeniu, ale bądź co bądź, powierzchnia nie jest duża. Szerokość optymalna wyszła 7 centymetrowa.  Ok, materiał wybrany, wzór rozrysowany, to do pracy. Najpierw konturowanie (biała kredka szybko znika pod palcami). Potem cieniowanie. Jedna róża, druga róża, trzecia róża.... Przyznaję, że popełniłam jeden błąd. Powinnam przed haftem zaprasować pod spodem fizelinę - haft nie ściągałby się t...

Broszki po kaszubsku

Nie mogę się uwolnić od robienia broszek.  To wdzięczny temat i sam haft zajmuje niewiele czasu.  Nieproporcjonalnie do prac zmierzających ku finalnemu złożeniu tego drobiazgu w całość.  Haft kaszubski często pojawia się w moich "tworach". Powiedzmy, że to taki leitmotiv niektórych prac. Postanowiłam tym razem uszczknąć drobne motywy ludowe i zamknąć je w małej formie. Powstała mała porcja broszek a la Kaszuby.   I przystawki, każda z osobna.           Nie umiem wybrać tej jednej ulubionej.

Dzień Nauczyciela

Dzień Nauczyciela zbliża się wielkimi krokami.  Już prawie zapomniałam, że takie święto ma swoje miejsce w dorocznym kalendarzu. Szkoły dawno pokończyłam, więc i nauczyciele odeszli już do szufladki z napisem "wspomnienia".  Od tego roku czas zacząć celebrować dzień 14 października, bo moje Pacholę jest już przedszkolakiem. By docenić pracę Pań z naszego przedszkola postanowiłam zrobić im kartkę z życzeniami, coby im się miło zrobiło. Prostą, ale od serca.  Wybrałam kwiatowy wzór i się zaczęło: Z trochę bliższej perspektywy: Trzy wieczory pracy zaowocowały sympatyczną kartką z bratkiem  (wyszła rozmiaru A5). Pozostało jeszcze napisać kilka ciepłych słów i gotowe. Mam nadzieję, że Panie Przedszkolanki poczują się docenione :)

Biżuteria skompletowana

 Tym razem krótko.  Pierścionków nie noszę (z wyjątkiem obrączki). Ale wiem, że niektórzy lubią. I z ciepłą myślą o nich "popełniłam" haftowany pierścionek. Powstał pomysł zrobienia pierwszego  kompletu biżuterii, razem z zawieszką i broszką o takich samych motywach.  Broszkę oddałam w dobre ręce, a reszta czeka na właściwy moment obdarowania.  Co prawda muszę postarać się o ładną oprawę kompletu, wszak prezenty ocenia się również po pudełku :) Pierścionek ma regulowany rozmiar, więc powinien wejść na większość paluszków. Na moje chude łapy jest ciut za mały, ale ja jestem w najniższych kategoriach rozmiarowych (wielkość 11). Zawieszka prezentuje się równie pięknie. Być może dorobię jeszcze jedną broszkę.... 

Broszki w czerwieni

Buszując w sieci można znaleźć mnóstwo ciekawych inspiracji.  Moje oko przykuła na dobre haftowana biżuteria. Pięknie wkomponowany haft wypukły w broszkę lub zawieszkę zachwycił do tego stopnia, że nie mogłam przestać o nim myśleć. Co prawda to technika dotąd mi nie przepraktykowana, ale zmobilizowało mnie do stworzenia czegoś "po swojemu".  Moja biżuteria jest dosyć niewielka.  Sam haft trzeba było zamknąć w owalu 1,8 x 2,5 cm, co było nie lada wyzwaniem.  W całości wysokość to ok. 3 cm. Pierwszy motyw, który powstał to prosty kwiat: Kolejny to makowy pąk: Postanowiłam poeksperymentować i do kompletu powstała zawieszka z rozkwitającą różą:  Końcowy efekt wygląda następująco: Półfabrykaty i kaboszony do wykonania tych drobiazgów znalazłam w internetowym sklepie  Passion Room.

Powrót do przeszłości czyli prapoczątki

Gdy myślę o kaszubskim hafcie, zawsze wracają do mnie wspomnienia z dzieciństwa. Przy babcinym kuchennym stole, przy którym wcinaliśmy pierwsze omlety (które okazały się potem zwykłymi grubymi naleśnikami), piliśmy mleko z pianką prosto od krowy i delektowaliśmy się "ciapką"*, wisiała urocza makatka. Niepozorny kaszubski haft zawsze rozjaśniał to miejsce. A w mojej pamięci zakotwiczył się z najpiękniejszymi wspomnieniami. Wiele lat później motyw kaszubski, odkryty na nowo, stał się początkiem moich pierwszych zmagań z igłą.  Na poważnie haft zajął moją głowę pod koniec nauki w liceum (czyli koniec lat 90-tych).  Stare lniane spodnie podarowane od mamy postanowiłam przyozdobić po swojemu. Sięgnęłam po wzór przemycony w jakiejś starej gazecie o hafcie krzyżykowym (dziwne, nie?). Wybór nici był dość ograniczony. Ale powstało coś takiego: Pierwotnie spodnie miały długie nogawki, z czasem uległy samodestrukcji i zostały skrócone do rybaczek. W zbliżeni...