Przejdź do głównej zawartości

Posty

Podlasiem inspirowane (2) - prototypy broszek

Haftowane broszki przewijały się w moich pracach to tu, to tam. Powstawały wtedy, kiedy była okazja sprezentowania ich bliskim lub znajomym. Na czarnym tle widniały kolorowe maciupeńkie wzory kwiatowe, na jasnym z kolei pięknie wyglądał haft kaszubski. Niezmiernie przyjemnie robi się te drobiazgi, ponieważ sam haft dosyć szybko wychodzi spod igły. Więcej gimnastyki wymaga wkomponowanie go w broszkę, naciągnięcie materiału, wycinanie nierówności, schnięcie kleju.  Niezaprzeczalnie są pięknym dodatkiem.  Moje ostatnie fascynacje podlaskim wzornictwem z ręczników ludowych mają odzwierciedlenie w biżuterii. Prototypy broszek upewniły mnie w przekonaniu, że "nasze" motywy pięknie się prezentują w innym wydaniu. Nie byłabym sobą, gdybym nie zmobingowała Matki Polki Hybrydowej i nie poprosiła, by przeniosła je również na pazury (wzór z zakładki, o której pisałam w poprzednim poście). Kopa do działania i pogrzebania we wzornictwie Podlasia dała mi Krysia Kunicka...

Moje hafciarskie biblie - cz. 1

Lubię zbierać książki.  Słowa mówione, jeśli nie są powtarzane, umykają szybko, a papier zabezpiecza wiedzę przed zapomnieniem. (zdj. pixabay) Mamy w domu mnóstwo książek. Priorytetem przy wykończeniu mieszkania była biblioteczka na książki od podłogi po sam sufit. Obecnie i ona już jest pękata do granic możliwości. Każdy w domu ma swoje ulubione dzieła, nawet w pokoju córki wolne miejsce na trzech półkach szybko topnieje. Moje hafciarskie publikacje zajmują sporo przestrzeni. Mam wśród nich trochę takich, które stoją, ale pozostała część służy mi często. Niektóre z nich traktuję jako swoje "biblie", które mnie inspirują, podpowiadają, wyznaczają twórczy kierunek lub po prostu służą radami technicznymi. Na początek idą pozycje, do których zaglądam najczęściej i też najwięcej prac wykonałam wzorując się na umieszczonych w nich zdjęciach. Elżbieta Piskorz-Branekova  "Polskie hafty i koronki" Ogromny zbiór stanowią książki Elżbiety P...

Podlasiem inspirowane - (1) - zakładki

Jakie byłoby Wasze pierwsze skojarzenie, gdybym zapytała Was o Podlasie? Zupełnie inaczej patrzy się na miejsce, w którym się mieszka. U mnie to ciepłe myśli, obrazy babcinego stołu, zielonej kojącej przyrody, kolorowych łąk z trawą do kolan, sielskości - kadry wspomnień. Może brzmi to zbyt nierealnie, ale z perspektywy czasu idealizuje się przeszłość. Zawsze mnie ciekawi stare wzornictwo, nie spod ręki wielkich mistrzów, ale w pełni amatorskie.  Szukanie motywów to czasem szukanie igły w stogu siana, podpatrywanie zdobień, cykanie fotek z ukrycia, byleby tylko utrwalić jakiś wzór. Na przeglądach folklorystycznych "pasę oczy", ponieważ przyjeżdżają grupy w strojach ludowych. Często są to przesadzone stylizacje, ale pojawiają się też perełki na lnianych fartuszkach czy bluzkach zszarzałych od upływu czasu. Lubię zainspirować się nimi i przenosić motywy na rzeczy do używania. Moimi hafciarskimi podlaskimi bibliami są "Katalogi ręczników ludowych...

Na specjalne okazje

Wyjątkowe uroczystości mają to do siebie, że są uroczystościami wyjątkowymi.  Taka piękna tautologia. A skoro takie są, to warto je podkreślać ładnymi rzeczami.  Staram się dopieszczać kartki, żeby cieszyły oko nie tylko moje (to już byłby narcyzm), ale przede wszystkim, by podobały się osobom, które je dostaną. Moje prace wędrują czasem przez ręce znajomych dalej, do ich znajomych. Cieszy mnie ogromnie, kiedy dostaję sygnał, że kartki urzekają do tego stopnia, że są nie tylko miła pamiątką, ale zajmują też zaszczytne miejsce na półkach, a nie na dnie szuflady. Słowa, szczególnie tak miłe, są największym podziękowaniem. Mam nadzieję, że kartki, które w ostatnim czasie udało mi się wykonać, będą miłe dla oczu swoich przyszłych właścicieli. Część z nich znalazła już swoich nowych właścicieli.  Swoją drogą idą w świat szybciej niż bym się tego spodziewała. Po raz kolejny nie zawiodły mnie digi ste...

Ania + Andrzej = WNM

Mówią, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu.  Ja tam swoją uwielbiam, chociaż nie spotykamy się tak często, jakbym tego chciała. Mało tego, po naszym ślubie ta rodzina mocno się rozrosła z racji, że mąż dołożył do niej swoją familię.  Każdy z jej członków to inna osoba - ze swoimi zaletami i indywidualny charakterem. Do każdej z nich mam ogromny sentyment, bo wiążą nas różne rzeczy.  Jak to w rodzinie - przekrój wiekowy jest ogromny. Nasi bracia, również i rodzeństwo stryjeczne, w przeważającej większości mają już swoje drugie połówki i małe szkraby.  Zdarzy się jednak jeszcze jakiś rodzynek, który wymarzy sobie ślub z bajki. Kiedy dostaliśmy zaproszenie na uroczystość w najważniejszym dniu Ani i Andrzeja, nie zastanawialiśmy się długo czy na nim będziemy. Dla mnie było to oczywiste jak 2 + 2 = 4, bo i parafrazując A + A = WNM. Andrzej jest z rodziny mojego męża, a ten zawsze opowiada o nim z ogromnym sentymentem i z miłymi wspomnieniami wrac...

KZ czyli...

Oj, trochę mnie w naszej blogowej krainie nie było. Nie mówię, że nie tęskniłam. Myślami tu wracałam, jednak inne rzeczy sukcesywnie odciągały mnie od pisania. Moi znajomi wiedzą że hafty i rękodzieło to mój konik, ale jest jeszcze jedna głęboko zakorzeniona pasja, której rąbek dziś uchylę. Taniec ma w sobie niesamowitą moc, potrafi wciągnąć bez reszty. Ruch i muzyka podsycają tylko endorfiny, które pomimo cieknącego po plecach potu dają poczucie szczęścia. Czas spędzony na sali wśród ludzi którzy nawzajem nakręcają się tanecznie nigdy nie jest stracony.  Stąd tytuł posta: KZ to "Kurpie Zielone" - zespół pieśni i tańca. Nasza grupa to ciekawy twór. Ludzie, którzy na co dzień minęli by się na ulicy, tak totalnie różni - łączy niteczka. Przypomina to trochę węża, którego łapią się przedszkolaki ze wszystkich stron, a kierunek wyznacza im wychowawca. Poniekąd też jesteśmy takimi szkrabami, ciut bardziej dojrzałymi, ze sprecyzowaną drogą życiową lub młodym spojrzeniem,...