Przejdź do głównej zawartości

Posty

Mini SAL Belle&Boo - haft (4)

Powoli słodka parada małymi krokami dziecięcych stópek zaczyna zapełniać długaśny kawałek materiału. Haftuje się ją bardzo przyjemnie.  Chłopcy wyłaniali się spod igły krzyżyk za krzyżykiem, chociaż pogoda nie nastrajała optymistycznie.  Mimo wysypu grzybów i kilku słonecznych dni, nie ma co ukrywać - jesień nas nie rozpieszcza. Frajdę ze spadających liści miałyśmy z córką jedynie w drodze z przedszkola do domu, kiedy urządzałyśmy sobie liściane bitwy. Nasz powrotny szlak co prawda jest przy ruchliwej ulicy i niejednokrotnie miałam wrażenie, że obserwujący nas kierowcy stukają się w czoło, ale wojna nie bierze jeńców i nie zwraca uwagi na otaczających gapiów.  Zabawa z dzieckiem także. Wieczorki z kolei leniwie kradłam na robótki. W końcu wyłoniła się kolejna część dziecięcego pochodu. Całość: Czas powoli na układanie sobie w głowie planu, jak zagospodarować gotowy motyw, chociaż nie będzie to łatwe zadanie. Kilka początkowych pomysł...

Halloween z Belle & Boo - testowanie wzoru Chagi

Późną nocą, kiedy budzą się nocne duchy, tuż przed wybiciem północy zgłosiłam się rzutem na taśmę na testowanie wzoru Chagi . Nie byle jakiego, bo w klimacie halloweenowych strachów, z Belle i Boo w roli głównej.  To wzory, które zawsze mają pierwszeństwo przed innymi, czuję do nich niepohamowaną miętę, dlatego to ogromne wyróżnienie, że zagościł na moim tamborku. Podziwiam Agnieszkę za smykałkę do tworzenia krzyżykowych schematów z obrazów. Chociaż szarówka coraz szybciej zagląda do okien i teoretycznie wieczory zaczynają się wcześniej, to jednak nie oznacza, że czasu na haftowanie jest więcej. Rozciągałam swoją pracę do granic nocy, czasem słysząc gdzieś w oddali pochrapywanie męża i cichy oddech dziecka.  Wyzwanie było niemałe, czas naglił. Przy wyborze materiału musiałam posiłkować się swoimi zapasami, a zasoby były uszczuplone. Nie ośmieliłabym się haftować wzoru na kanwie, odpadały też lny białe i ecru. W finale została piaskowa Murano Lugana i len o...

Warsztatowe pierniczenie - lukrowane podlaskie motywy

Bardzo popularne ostatnimi czasy są dekoracje piernikowe.  Internet aż buszuje od ilości słodkich, małych dzieł sztuki.  Podziwiam - to mało powiedziane - ja chłonę wszystkie dekoracje, które wychodzą spod ręki  Mandrivki .  Moje serce skradły nie tylko misternie wykonane lukrem zdobienia, ale przede wszystkim podlaskie wzornictwo.  Myślę, że to zauroczenie jest u nas podobne, płynie jedną falą prosto z serca. Wynika to z bardzo dużego poczucia przynależności do własnego miejsca na ziemi, ale też z miłości do naszych przepięknych motywów.  To się czuje pod skórą i swój swego pozna. Kto był na Podlasiu (myślę o tych zakątkach, w których diabeł mówi "dobranoc") z pewnością poczuł ten niepodrabialny klimat. Tworzą go bardzo malownicze miejsca i przede wszystkim ludzie otwarci na innych jak nasza Kraina Otwartych Okiennic .  Magię regionu Mandrivka - Ewa Stepaniuk - przenosi z wielkim wyczuciem na małe pierniki. Chociaż to tylko część jej dz...

Tajemnica dostarczonej paczki czyli niespodzianka ukryta pod zafolkowanym candy

Organizując Zafolkowane candy zaznaczałam, że nagroda będzie niespodzianką. Sama lubię być zaskakiwana, więc mam nadzieję, że pomysł był dobry. Losowanie miało miejsce na początku października. Szczęśliwy los należał do Małgosi Zoltek. Przesyłka doręczona, więc śmiało mogę uchylić rąbka tajemnicy i pokazać, co wrzuciłam do środka. Na początek kartka z gratulacjami i słodki piernik. Takie ciasteczkowe cuda robi na Podlasiu  Mandrivka . Na lukrze odwzorowany jest motyw z ruczników obrzędowych. Z własnoręcznie wykonanych rzeczy znalazło się drewniane pudełeczko. Moim wkładem było ubranie pokrywki w haft. Nie chciałam go przekombinować, dlatego dekoracje nie są wielkie.  Koronka, prosta rypsowa wstążeczka i serduszko dopełniają całości. A w pudełku znalazły się: Do kompletu dołączyłam kubeczek Mam nadzieję, że Małgosia twórczo wszystko zagospodaruje.

Zafolkowane candy - wyniki

Bardzo dziękuję wszystkim za udział w zabawie i świętowanie razem ze mną rocznicy internetowego bytu na blogu. Nie będę się rozwlekać i przedstawiam Wam dzisiejsze wyniki: Skrzętnie wypisane zgłoszenia powędrowały do pudełka...   ...z którego losowały małe rączki...   ...i wyciągnęły szczęśliwy los :)   Niespodzianka  poleci do Małgosi Zoltek z bloga Magiczny świat krzyżyków Gratuluję Ci ogromnie, Małgosiu! Paczuszka już przygotowana, czekam tylko na adres.  Prześlij go proszę na mail: agnieszka.jakubicz@gmail.com P.S. Pudełeczko jest częścią niespodzianki P.S. 2 Jeszcze jedno miejsce czeka u mnie w drugiej odsłonie zabawy Podaj Dalej  Tam niespodzianka gwarantowana, tylko wymagająca cierpliwości :)

Mini SAL Belle&Boo - haft (3)

Z ogromną przyjemnością haftuję dzieciaczki, chociaż wolny czas wcale nie jest łaskawy. Przegrywa często z pracą i ze zmęczeniem. W sezonie wakacyjnym, jak na ironię, wolnych chwil u mnie jak na lekarstwo, bo to czas imprez, a co za tym idzie - mnóstwa służbowych obowiązków. Udało mi się na szczęście wziąć urlop w sierpniu, poniekąd dlatego, że zamknięte przedszkole mojej Małej wymusiło całodzienną nad nią opiekę. Wyjątkowo zgraliśmy się też urlopami z mężem (Halleluja!) i długo się nie namyślając ruszyliśmy odwiedzać rodzinę. Wiedząc, że na pewno na miejscu znajdzie się czas na haftowanie, wzięłam ze sobą wszystkie potrzebne rzeczy.  Może Elbląg to nie Kanary, ale wcale do dobrego resetu nie trzeba cienia palm i drinków z kokosów. Zapewniam, że kuchnia Buni (babci Helutki) nie jest w stanie nawet równać się z ekskluzywnymi restauracjami. A Magda Gessler przy kuchennym stole na bank pieściłaby swoje kubki smakowe do granic rozkoszy ;) Moja Ania z kolei zajmowała si...

Podlaska Oktawa Kultur - relacja

W tej sprawie jestem całkowicie nieobiektywna. Podlaska Oktawa Kultur - X Międzynarodowy Festiwal Muzyki Sztuki i Folkloru to wspólne dzieło wszystkich pracowników Wojewódzkiego Ośrodka Animacji Kultury w Białymstoku. Od strony odbiorców to barwna parada inaugurująca wydarzenie i pięć dni koncertów zespołów z całego świata na scenie przy białostockim Ratuszu. Widownia chłonie muzykę, tańce, folklor, które potrafią zapierać dech. Płyną relacje, że dla wielu jest to uczta, na którą czekają, wręcz planują urlop, żeby odwiedzić w tym czasie nasze miasto. Od kuchni mamy szerszy obraz ze wszystkimi pięknymi, ale i stresującymi sprawami organizacyjnymi (wliczając w to całe połacie lasów wyciętych na niezbędne do realizacji papiery).  Trudno opisywać swoje wrażenia będąc w samym środku oka tego cyklonu.  Co roku zaś podpatruję to, co mnie najbardziej kręci, czyli hafty i garderobę artystów. Mam to szczęście, że widzę ją z naprawdę bliska i chłoną moje oczy piękno ka...