Przejdź do głównej zawartości

Posty

Czekoladownik w fiolecie

Wolny wieczór zaowocował czekoladownikiem. Postawiłam tym razem na fiolety. To kolory, które bardzo lubię, mają w sobie dużo wdzięku. Zrobiłam  jeden błąd - zapomniałam na samym początku wkleić wstążeczkę, która zamykałaby czekoladownik. Gapiostwa niestety nie da się cofnąć, a dodatkowe przewiązanie popsułoby cały efekt. Nic to, i taki mi się podoba. A z czekoladownikiem jak z ludźmi - najważniejsze i najsmaczniejsze kryje się w środku ;) Zresztą szybko znalazł swojego właściciela, któremu słodko podziękowałam za przysługę.

Zafolkowane(j) ciastka

Nic tak nie poprawia humoru jak słodycze. Co prawda kulinarny ze mnie obibok, ale czasem w przypływie dobrego humoru zdarzy się coś upiec, a co najważniejsze - tego nie zepsuć. Przepis na kruche ciastka, które zawsze się udają jest prosty - zasada 300/200/100. 300 g mąki 200 g masła 100 g cukru pudru Do tego w gratisie 2 żółtka i łyżka śmietany Piekę je ok 10 min na termoobiegu w temperaturze 180 stopni C. Zajęcie przy tym ma również moja pociecha.  Jej rączki dostają kawałek ciasta i lepi z niego jak z plasteliny. Nasze wspólne ostatnie pieczenie zaowocowało takimi smakołykami     Sprawca całego zamieszania - folkowy wałek do ciasteczek (Wykorzystam go również do masy cukrowej do zdobienia tortów) Wałek FOLK kupiłam przez internet w ARTGRAW .  Co prawda są jeszcze tutaj , tutaj oraz tutaj jednak to cena miała decydujący głos. A ciastka wyszły przepyszne. 

Mini SAL Belle & Boo - haft (1)

Pierwsza część zmagań z SAL-em Belle & Boo zakończona sukcesem. Swój obrazek zaczęłam haftować na tkaninie Murano Lugana 32 ct kolor 770. Testowanie materiału było czystą przyjemnością. Jest dobrze tkany i igła wchodzi w niego jak w masło. Kolor z kolei sprawia, że wzór nabiera wypukłości i szczególnie białe nici prezentują się ładnie. O ile samo krzyżykowanie nie sprawiało trudności, o tyle konturowanie było wyzwaniem. Chaga postawiła nam wysoką poprzeczkę jeśli chodzi o obramowanie postaci.  Same w sobie nie są duże, dlatego wymagały ogromnej precyzji. Niesforność pojedyńczej nitki, która wykańczała szczególnie twarze i dłonie, dawała się we znaki. Nie obyło się bez poprawek, kiedy to pół milimetra decydowało o tym, czy efekt zadowoli. W schemacie który dostałam zastosowałam kilka zmian. Przede wszystkim przez haftowanie 1/4 i 3/4 krzyżyków starałam się, by kolorowa nitka nie wychodziła za kontury i momentami wypełniała puste pola. Nadałam też troch...

Obrus z makowskim haftem

Są pewne hafty, które przeleżą swoje na dnie szuflady zanim ujrzą dzienne światło. Historia tego zaczęła się w czasie, kiedy urządzaliśmy swoje nowe własne gniazdko, tuż przed przyjściem na świat naszej wyczekanej Ani Helenki. Zawsze marzył mi się okrągły stół. Wiele małżeńskich negocjacji nie odwiodło mnie od decyzji, że taki stół musi być i kropka. W innych mogłam odpuścić i iść na kompromis - tu nie było pola do ustąpienia. Naszukaliśmy się co prawda odpowiedniego mebla, ale udało się. Stół króluje w salonie. Do stołu zamarzył mi się obrus, który zostanie w naszym mieszkaniu, chociaż jeden wyhaftowany własnoręcznie. Jak to z rzeczami dla siebie bywa - najdłużej się je robi. Na obrusie miał znaleźć się haft makowski - motyw z Makowa Podhalańskiego. Tradycyjnie wykonywany był na białym lnianym płótnie białą nicią z elementami dziurkowania (jak w hafcie angielskim) i oczywiście ze zdobieniami roślinnymi. Elegancki i ponadczasowy. Biel została u mnie zastąpiona ecru. ...

Wielkanocne kartki - checked!

Żeby tradycji stało się zadość przed świętami plan wygląda następująco:  stworzyć kartki,  wypisać kartki,  zaadresować kartki,  wysłać kartki.  Dziś ostatni etap miał swój finał i wielkanocne życzenia powędrowały w świat. Mam nadzieję, że niektórzy przymkną oko na dziwnie naklejony znaczek, ale to zadanie wykonywał mój mały nieoceniony pomocnik. A teraz trochę statystyki.  Na te święta powstały 42 kartki, 2 z nich powędrowały za granicę. Korzystałam z napisów Heartwork i Digi stempli od Wikuchy. Prezentują się następująco:     Jedna na bogato:   Przy takiej ilości i dość ograniczonych czasowo wieczorach nie są super wymyślne. W prostocie jednak siła i mam nadzieję, że adresatom przypadną do gustu. O każdym z nich ciepło myślałam, więc to jest największa wartość dodana do pracy przy kartkach. A że ręka odpada od ręcznego pisania to znak now...

Metryczka do wymianek

Zbierałam się do wymiankowego posta i wreszcie jest.   1. Nick/imię Zafolkowana / Agnieszka 2. Co najchętniej przygarnęłabyś? Jakie techniki podziwiasz? Bardzo lubię niespodzianki, więc przygarniam każdy drobiazg. Podziwiam frywolitki i hafty płaskie, rzeczy robione na szydełku (bo w sferze moich marzeń jest nauka tej techniki), ale jestem zdania, że każde rękodzieło jest godne zauważenia. 3. Jakie techniki wykorzystujesz w swoich pracach? W czym jesteś najlepsza? Najczęściej haftuję - hafem płaskim i krzyżykowym. Robię również scrapkowe kartki. Najważniejsza jest inspiracja, podpatrzenie kogoś przy pracy, bo to otwiera umysł na nowe pomysły. Lubię wyzwania, coś, czego mogę spróbować po raz pierwszy i zobaczyć efekt, który albo zaskoczy, albo uzmysłowi, że lepiej dać sobie spokój. Zatem eksperymentuję w technikach. 4. Trzy ulubione kolory  Życie bez kolorów byłoby nudne, ciężko wyróżnić te najpiękniejsze. Ale moja klasyka to: czerń, czerwień i...

Mini SAL Belle & Boo

Ostatnimi czasy dopadł mnie robótkowy zastój.  Rozpoczęty duży haft czeka na ponowną wenę, a mały tamborek, nici i igły leżały odłożone i już mi zaczynały chlipać w kącie z tęsknoty. Ale gdy mój wzrok trafił na Mini SAL BB u Chagi z "Pasji Odnalezionych ", chęć do haftu zaczęła znów kiełkować. Chaga zaproponowała nie byle gratkę - wzór Belle & Boo.  Nie ukrywam, że wciąż pozostaję pod ogromnym urokiem obrazków z brytyjskich książeczek opowiadających o przygodach dziewczynki i jej króliczka. Pierwsza część wyhaftowana przez autorkę zapowiada się bardzo ciekawie: Zastanawiałam się na jakim materiale dobrze by się prezentował.  Myślałam o zwykłej kanwie - ale konturowanie jest precyzyjne, więc nie sprawdziłaby się przy pracy. Później rozważałam haft na naturalnym lnie, ale postanowiłam pójść za radą Chagi i pokusić się o nowy materiał. Zamówiłam więc Murano Lugana 32 ct kolor 770, jak proponowała, ufając jej całkowicie. Przy okazji będę mogła pr...

Broszka z różą łowicką

Już dawno na moim tamborku nie pojawiał się haft cieniowany. Okazja do jego powrotu pojawiła się szybko.  Koleżanka szukała prezentu dla swojej mamy i pomyślała, że dużą radość może jej sprawić wykonana ręcznie broszka. Decyzja padła na haft na czarnym tle.  Od razu do głowy przyszedł pomysł robionego kiedyś maku.  Żeby nie powielać pomysłów postanowiłam zamówić nieco większą bazę niż dotychczasowe 18x25mm.  Dało to większe pole haftu, i z małego maku pomysł przeobraził się w łowicką różę.  Dwa wieczory, jeden na haft, drugi na oprawę, dały naprawdę satysfakcjonujący efekt. I tak prezentuje się zamknięta w ramy 30x40 mm owalu: Ze zdjęć robionych na szybko wieczorną porą ostało się ino jedno godne publikacji.  Mam nadzieję, że oddaje piękno broszki, bo w rzeczywistości wygląda zdecydowanie lepiej.

Pas kaszubski borowiacki

Ludzie mówią, że pierwsza miłość pozostaje w sercu do końca życia. Jest w tym racja, bo moje hafciarskie serce od lat bije dla kaszubskich motywów.  I jest nierozerwalnie powiązane ze wspomnieniami starego babcinego domu, z kaflowym piecem i stołem ze smakołykami, nad którym widzę zamykając oczy kaszubską makatkę. Z czasem zaczęłam zgłębiać temat kaszubskich motywów od strony teoretycznej.  I odkryłam, że nie samą szkołą żukowską człowiek żyje.  Hafty żukowskie to chyba najbardziej znane i utożsamiane z Kaszubami wzory w zaledwie siedmiu kolorach, z przeważającymi odcieniami błękitu. Zapoczątkowane jeszcze w średniowieczu przez siostry norbertanki od wieków nie słabną na popularności.  W miarę upływu czasu i hafty ulegają zmianom, nowe ręce, nowy twórczy duch przeobraża historyczne motywy. Na Kaszubach jest obecnie wiele szkół haftu i są już do tego stopnia odmienne, że można je różnicować i rozpoznawać bez problemu po ich charakterystycznych zdo...

Żadanica - białoruska laleczka życzeniowa

O istnieniu Żadanicy dowiedziałam się niedawno, chociaż zwyczaj tworzenia szmacianych lalek jest bardzo stary.  My mamy swoją Marzannę - kukłę utożsamiającą zimę i śmierć, dlatego sama biedna musi ginąć z nadejściem wiosny. Na Białorusi i Ukrainie z kolei jest wiele lalek spełniających konkretne zadanie. Są ziarnuszki chroniące dom, karmicielki w wielkim biustem, dziesięciorączki mające pomagać w gospodarstwie, nierozłączki, lichomanki odpędzające zimowe choroby i wiele innych.  Jedno jest pewne - każda z nich ma w sobie magiczną moc.  Zadaniem Żadanicy jest pomoc w spełnianiu życzeń. I z takim nastawieniem trzeba ją robić. Stwarzać, dawać jej życie - byłoby trafniejszym określeniem, bo personalizujemy ją całkowicie. To lalka motana, nie można jej kłuć nożyczkami i igłą, jedynie wiązać sznurkiem. Z kawałków szmatek powstaje powoli zarys małego człowieka, bez oczu, uszu, by nic go nie rozpraszało i skoncentrowało na naszym życzeniu.  Lalkę powinno się...