Przejdź do głównej zawartości

Posty

Podlaska Oktawa Kultur czyli Białystok w ludowych barwach

Ostatnie tygodnie i dni były dość napięte i pracowite.  Jak co roku lipiec wypełniony był po brzegi przygotowaniami do Podlaskiej Oktawy Kultur - IX Międzynarodowego Festiwalu Muzyki, Sztuki i Folkloru, by mieć swój finał w ostatnim tygodniu miesiąca. Zrobiło się barwnie, gwarno, muzycznie, tanecznie, a oczy miały swoją ucztę przy przepięknych kostiumach z różnych stron świata. Za kulisami, w samym sercu wydarzeń i jako organizator, mogłam podpatrzeć z bliska to, co mnie najbardziej zajmuje - detale strojów, hafty, koronki... Podkradam więc zdjęcia ze strony  Podlaskiej Oktawy Kultur  i przedstawiam w pigułce. Tego nie da się opowiedzieć inaczej niż fotografią. Ukraińskie motywy:  Białoruskie:  Chorwackie: Węgierskie: Cypryjki skradły serce mojej córce. Wróciła wyprzytulana  i wycałowana czerwonymi ustami. Włoskie nakrycia głowy kobiet: Litewskie chodaki i samodz...

O kurczę...!

Historia zaczyna się następująco:  rozmawiamy sobie z koleżanką z pracy i od słowa do słowa luźnej pogawędki, której temat spadł na moje haftowanie, pada pytanie: - A kurę masz? Tylko jakąś małą. Przewertowałam swoje wzory i pokazuję różne kury... Ta za duża, ta niezbyt fajne kolory, ta odpada w przedbiegach... Jest. Mały, prosty wzór podkreślony konturowaniem.  - O, ta za..ebista! Bo to dla faceta, mój brat uwielbia kury. Trochę długo zabierałam się za haft, ale brak ograniczeń czasowych rozleniwia.  Wena przyszła po urlopie - nota bene spędzonym częściowo wśród (!) kur.  Kilka wieczorów siedzenia przy tamborku i gotowe. Debatowałyśmy wcześniej, w co można wkomponować haft i ostateczna decyzja padła na pudełko. Poszukiwania gotowego pasującego kolorystycznie oczywiście skończyły się fiaskiem. Ale jak mówi przysłowie: gdy zamykają się drzwi, otwiera się okno. Pudełko powstało od podstaw czyli cartonnage znów był "na tapecie".  Ma...

Koniec roku szkolnego - podziękowania nauczycielkom

Rok szkolny, a w zasadzie u mnie przedszkolny, dobiega końca. W przedszkolu co prawda nie pracuję, ale zdarza mi się prowadzić zajęcia dla maluchów i uwrażliwiać je na folklor przez tańce, zabawy, gry, czy prezentację ludowych strojów. Niekiedy dzieciaki w grupie, do której trafiam to słodkie… łobuzy.  Dlatego podziwiam wszelkie nauczycielki i nauczycieli, bo ich praca jest bardzo ważna i bardzo wymagająca.  A docenienie jej na pewno dodaje wiatru w żagle.  Przedszkolankom mojej córki postanowiłam podziękować w dość prosty sposób. Małe słodkie "conieco". Do każdej zapakowanej czekolady dołączyłam kartkę z podziękowaniem.    Maki są robione z papieru gniecionego na mokro, farbowane suchymi pastelami.    Mam nadzieję, że Panie poczuły się docenione. Czasem drobny gest wystarczy za milion słów.

Pas do sukienki - motyw ukraiński

Niektóre prace jak wino - muszą swoje odleżeć, żeby dojrzały.  I tak było w tej historii.  Jakieś 6 lat temu... Tak, 6 lat temu nabyłam piękny kawałek białego lnu.  A na tym lnie, jak nic zamarzył mi się motyw ukraiński. Kolory wszak klasyczne i eleganckie zarazem (na marginesie moje ulubione połączenia kolorystyczne: biel, czerń i czerwień). Od krzyżyka do krzyżyka wyłaniała się powoli coraz to nowa " зірка" (gwiazda) opleciona geometryczną ramą.  Jednak wzór w swojej powtarzalności zmęczył mnie odrobinę i postanowiłam go odłożyć.  Na całe 6 lat... Wstępnym założeniem motywu był pas do sukienki. Po latach zebrałam chęci do stworzenia nowego - na czarnej wełnie, robionego płaskim haftem. Przy tej okazji - i stary doczekał się swojego finału. Prawdę mówiąc, niewiele brakowało, żeby doprowadzić haft do mety. Ukazał się więc światłu dziennemu w takiej formie: Pas ma regulację jak w gorsetach. Przyszyte srebrne kółka przewleczone są czerwo...

Dzień Matki

W tym roku 26 maja obfitował w uroczystości. Akurat tego dnia wypadała uroczystość Bożego Ciała, Dzień Matki, a na dodatek urodziny mojego męża. Mąż dostał swoją niespodziankę osobiście. Mamom z kolei - wieczór wcześniej powstały specjalnie kartki z osobistymi życzeniami. W ten wielki dzień postanowiłam je zaskoczyć i dostarczyć je osobiście.  Wpakowałam córkę w fotelik i wyruszyłyśmy na misję rowerową. Najpierw zawitałyśmy do Mamy męża. Z gorącymi całusami dostała z rąk wnusi kartkę z pudełkiem. Do mojej Mamy trafiła taka kartka: Byłoby fajniej, gdyby obie Mamy nie mieszkały na dwóch końcach miasta... Rowerowa misja to w sumie 20 kilometrów do przebycia.  Po dojechaniu do domu - padłam. Ale najważniejsze, że niespodzianki się udały. Uśmiechy na twarzach Mam - bezcenne.

Na nową drogę życia - kartka z życzeniami

Tyle przygotowań, tyle wysiłku, nieprzespanych z nerwów nocy, a tu już po wszystkim. Ślub i wesele znajomych już za nimi.  Na nową drogę życia dostali ode mnie i mojej rodzinki kartkę z życzeniami. Nie mogło zabraknąć motywów folkowych, wszak zaproszenia były robione w podobnym stylu, a i miłość zrodziła się przez zespół pieśni i tańca. Komplet z pudełkiem I życzenia Bazę kartki i pudełko kupowałam w sklepie  "Rzeczy z papieru" .

Przyjmij tę obrączkę... - haftowana poduszeczka ślubna

Ślub i wesele znajomych, na który wybieramy się z mężem tuż tuż... Sukienka niecierpliwi się w szafie, powstaje jeszcze do niej haftowany pas, garnitur nie może się doczekać, buty stukają obcasami, rzeczy szykują się na wyjątkową okazję. Zanim jednak ubrania wyfruną z szafy, muszą cierpliwie poczekać. Tymczasem na światło dzienne wychodzi haftowana poduszeczka na obrączki do kościoła. Zrobiona zawczasu wcześniej, bo co nagle to po diable.  A Młodym dobrze życzymy. Pozostając pod urokiem wzorów kolekcji Stoney Creek, w szczególności kompletem Hearts in Harmony wybór padł na weselne dzwony. Dwa lata wstecz powstała poduszeczka na obrączki z podobnym motywem róż i gołębiami w roli głównej ("Wedding Doves Ringbearer's Pillow") dla mojego brata. Idąc dalej tym tropem i nie chcąc kopiować poprzedniej, postanowiłam zrobić wzór "Love Has Just Began" z małą modyfikacją. Motyw przewidziany na ślubny sampler był prostokątny. By zrobić z niego kwadr...

Podręczny przybornik do haftu - pierwszy cartonnage

Nie od dziś wiadomo, że szewc bez butów chodzi.  Zaczął mi po troszę przeszkadzać ten "brak butów", a dokładniej brak podręcznego organizera do hafciarskich przyborów. Nici pakowane do strunowych woreczków lub do opakowań po mulinach zaczęły się chaotycznie rozłazić. I podstawowy problem z nożyczkami, które trzeba zabezpieczyć, zaczął domagać się skutecznego rozwiązania.  Lubię rzeczy dobrane na miarę więc poszukiwania odpowiedniego pudełka się rozpoczęły. Pierwszą myślą były pudełka z przegródkami na herbatę, które w dowolny sposób można by ozdobić. Nietrafiony - przegródki okazały się za głębokie na bobinki, no i gdzie upchać nożyczki?  Kolejny pomysł - blaszane pudełeczko.  Nietrafiony - bobinki dalej byłyby w chaosie, a nożyczki turlałyby się z jednej strony na drugą. Poza tym - gdzie takie pudełko znaleźć? Poszukiwania trwały dalej, a nuż coś wpadnie w oko. Ale jak na złość - im bardziej się czegoś szuka, tym bardziej nie można tego znaleźć. ...