wtorek, 9 lutego 2016

A ja to wszystko pierniczę...

 Biję się w piersi, bo do perfekcyjnej pani domu mi coraz dalej - lenistwo w walce z domowymi obowiązkami bardzo lubi wygrywać. 

Coraz rzadziej zdarza mi się piec ciasta i ciasteczka.

Co innego, jeśli w grę wchodzą eksperymenty. 

Po raz pierwszy postanowiłam zrobić pierniki. 
Ok, tylko skąd wziąć przepis? Jak pomysłowemu Dobromirowi od razu żarówka się rozjaśniła i sięgnęłam do swojej niezawodnej książki kucharskiej.


Drżącymi dłońmi rozpuszczałam cukier z miodem i łączyłam go później z suchymi składnikami, pamiętając, że nie zawsze nowe doświadczenia wychodziły po mojej myśli. Odstawiłam ciasto na kilka dni, by zaczęło "pracować". 

Przyszła chwila na pieczenie. Frajdą oczywiście było wykrajanie ciasteczek z córką - zapewne większą dla niej, ja odliczałam kolejno od 10 w dół, żeby nie denerwować się wielkimi odstępami na rozwałkowanym cieście. Dobra, uporałyśmy się. Powędrowały w końcu do piekarnika i, ku memu zaskoczeniu, upiekły się bez problemu.

Czas na dekoracje. Wyposażyłam się wcześniej w cieniutką tylkę Wilton nr 1 i nieduży rękaw piekarniczy. Oczywiście wcześniej napasłam oczy na wspaniałych lukrowanych pierniczkach znalezionych w internecie, ale mierząc siły na zamiary wzory musiały być dosyć proste, w końcu i ja w tym temacie raczkuję. 

Koty za płoty - pierwsze gwiazdki stały się śnieżynkami.


 Mając już jako takie wyczucie w dekoracji na ciasteczkach i idąc za ciosem, lukier zaczął układać się w ludowe motywy. Na pierwszy ogień - kaszubskie.




Piernik po lewej udekorowałam wzorując się na hafcie makowskim, środkowy - na kurpiowskim z okolic Pułtuska, po prawej - kaszubski.


Środkowy piernik przypomina mi koraliki, którymi obszywane są serdaki krakowskie.


A tu w komplecie:


Pierniki na ludowo były tylko częścią całości. W sumie wyszło ich ok. 80 szt. Smaczniejsze były po kilku dniach od produkcji, gdy już trochę zmiękły.

Najlepszą recenzję wystawiła ciastkom córka zadając codziennie minimum trzy razy to samo pytanie rano, w południe i wieczorem:
- Mamo! Mogę pierniczka?


1 komentarz:

  1. Miło jest oglądać motywy ludowe także na pierniczkach. Masz niebywały talent. :)

    OdpowiedzUsuń