czwartek, 1 października 2015

Aaa! Mysz - a kysz!

Może jestem dziwna, ale fascynują mnie myszy. To superciekawe zwierzęta. Przechodząc obok sklepu zoologicznego zawsze zwracam na nie uwagę. Malutkie ciałko z puszystym futerkiem i cieniutkim ogonkiem to szczyt słodyczy. Wybierając domowe zwierzęta nie zawahałabym się kupić sobie myszy. 
Pamiętam, jak w kuchni w rodzinnym domu jedna szara koleżanka postanowiła zakraść się do żywieniowych zbiorów. Ślady obecności i podgryzanych toreb zauważyłam szybko. 
Kiedy już powoli zaprzyjaźniałam się z małym stworkiem (nadałam jej nawet imię i często zaglądałam, czy przychodzi na szabry) mama orzekła, że pozbywamy się intruza. Oczywiście byłam niepocieszona. Jak to, pozbywamy? Jakiego intruza? Woli rodzica niestety trzeba było się podporządkować. 
Ale fascynacja została :)

Żeby nie było, że wszystko, co ludowe przysłania mi oczy. Lubię też odetchnąć przy haftach krzyżykami.
Mysi tryptyk z bożonarodzeniową nutą wpadł mi w oko od razu. Wzory są niewielkie, więc i pracy było stosunkowo niedużo. Na bazę wybrałam Aidę 16 ct Rustico.

To słodziak, który powstał jako pierwszy:


Koleżanka jeszcze w trakcie robienia. Krzyżyki już naniesione, ale zostało wykończyć wzór obramowaniem.


Kontury w trakcie powstawania:


I skończone:


Przed tymi słodkimi myszkami na pewno nikt nie będzie wskakiwał na stół i piszczał ze strachu.






Mysi tryptyk popełniony z rozkoszą. Zamknięty w ramki 10 x 10 cm.

2 komentarze:

  1. Fajny tryptyk. Mieszkając w domu rodzinnym nie raz miałam przyjemność gościć szare polne koleżanki. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też lubię myszki i zupełnie nie rozumiem paniki jaką te sympatyczne stworzonka wywołują u większości kobiet. Twoje hafciki słodkie :)

    OdpowiedzUsuń