sobota, 19 stycznia 2019

Vintage w czerwieni

Rzeczy, szczególnie stare, które opowiadają swoją historię zachwycają mnie od zawsze.
Ale nieczęsto zdarza się takie skarby posiadać. 
Jak na lekarstwo jarmarków staroci, na których można kupić rzeczy - dla jednych zbędne, dla drugich zachwycające. Zamieniają się raczej w targi z wygórowanymi cenami, gdzie fachowcy-zbieracze odsprzedają drogie antyki.
Natura chomika powoduje, że czasem fajnie poszperać w cudzych rzeczach i znaleźć małe skarby.
Małgosia z bloga Margo i nitka często pisze o wizytach na bazarku pod Młynem, gdzie jest mydło i powidło. Nawet nie wiecie, jak zazdroszczę jej ogromnie takiego miejsca w mieście.

Istnieje też druga opcja. 
Jeśli nie można znaleźć wiekowych rzeczy, to wystarczy postarzyć nowe.
Myślę, że w takim klimacie jest biżuteria, która ostatnio gości w moim domu.
Ostre igły układają nici w kwiatowe kompozycje. Ta akurat spodobała się Karolinie i poprosiła o kolczyki.



Bazy są bardzo subtelne. Brak ozdobnej obwódki podkreśla haft i to on wiedzie tu pierwsze skrzypce.

Wielkość bazy to 18 na 25 milimetrów.

Nosiłybyście takie kolczyki?
Karolina z pewnością będzie czuć się wyjątkowo, bo drugiej takiej pary nie ma.

poniedziałek, 14 stycznia 2019

Podaj dalej (5) - niespodziewana paczka

Jeszcze przed świętami do mojej skrzynki na listy trafiło dziwne avizo.
Nie spodziewałam się przesyłki, bo prezenty od Mikołaja zamawialiśmy wcześniej, by uniknąć korków przy doręczaniu.
Pod koniec roku lubią też przychodzić różne roczne wezwania do zapłaty, więc z myślą odebrania urzędowej korespondencji poszłam na Pocztę.
Wątpliwości zostały rozwiane przy okienku, kiedy w moje ręce trafiła przesyłka od Pupidok malujemy nitką.

Zajrzyjcie do środka razem ze mną:





Bogactwo papierów do kartek w bożonarodzeniowym klimacie będzie musiało poczekać do następnych świąt, ale nie wykluczam, że zbiorę się i zaplanuję wcześniejsze powstanie kartek. Co roku zakładam sobie takie spotkanie na wcześniejszy termin, a wychodzi jak zwykle - czyli przy dobrych wiatrach pod koniec listopada.

Zachwycił mnie zeszyt z kwiatowej serii Pigny. Mam do niego ogromny sentyment, bo były to moje ulubione zeszyty do języka polskiego. Prowadziłam je bardzo starannie, kolorowo i kreatywnie. Swoją drogą muszę pogrzebać w pudłach, żeby je odnaleźć i na nowo się w nie zanurzyć.

Haftowaną zakładkę sprezentuję pożeraczowi książek i  kolekcjonerowi zakładek. Nie tylko dlatego, że znajdzie tam ciepły kącik i ciepłe ręce do pieszczenia, ale kolory to ulubione barwy tej osoby.

Znalazły się w przesyłce również rzeczy idealne do haftu. Subiektywnie najlepsza mulina, na której pracuję czyli DMC i czerwony len słowacki o gęstszym splocie. Z haftowaniem na nim krzyżykami może być trudno, ale zawsze można pokombinować z płaskimi motywami.

Ogromnie dziękuję za niespodziankę.

Śpieszę też i po raz kolejny ogłaszam u siebie "Podaj Dalej".
Kontynuując zabawę - dwie osoby, które będą chciały otrzymać niespodziankę ode mnie, niech zgłoszą się poniżej w komentarzu, zobowiązując się jednocześnie do dalszego podawania dalej.