piątek, 26 października 2018

Podlasiem inspirowane (2) - prototypy broszek

Haftowane broszki przewijały się w moich pracach to tu, to tam.
Powstawały wtedy, kiedy była okazja sprezentowania ich bliskim lub znajomym. Na czarnym tle widniały kolorowe maciupeńkie wzory kwiatowe, na jasnym z kolei pięknie wyglądał haft kaszubski.

Niezmiernie przyjemnie robi się te drobiazgi, ponieważ sam haft dosyć szybko wychodzi spod igły. Więcej gimnastyki wymaga wkomponowanie go w broszkę, naciągnięcie materiału, wycinanie nierówności, schnięcie kleju. 
Niezaprzeczalnie są pięknym dodatkiem. 

Moje ostatnie fascynacje podlaskim wzornictwem z ręczników ludowych mają odzwierciedlenie w biżuterii. Prototypy broszek upewniły mnie w przekonaniu, że "nasze" motywy pięknie się prezentują w innym wydaniu. Nie byłabym sobą, gdybym nie zmobingowała Matki Polki Hybrydowej i nie poprosiła, by przeniosła je również na pazury (wzór z zakładki, o której pisałam w poprzednim poście).


Kopa do działania i pogrzebania we wzornictwie Podlasia dała mi Krysia Kunicka - pomysłodawczyni wystawy "ETNOdesign po podlasku".
Zaprosiła do pokazania swoich dzieł 27 twórców z naszego regionu, w tym i mnie. Wernisaż odbył się już ponad tydzień temu, ale wystawę można oglądać do 16 listopada w Galerii WOAK w Białymstoku (ul. Kilińskiego 8).
Małe pomieszczenie wypełniło się fantastycznym rękodziełem inspirowanym podlaskim wzornictwem. To między innymi torebki, kosmetyczki z tkaniny dwuosnowowej (z której słynie nasz region), z wikliny papierowej, drewniane zabawki, poduchy, kuchenne fartuszki i deski do krojenia w kształcie kogutów, siateczkowe obrusy, koszulki, a nawet rowery. Można zobaczyć też sporo biżuterii robionej różną techniką.
Ja postanowiłam postawić głównie na broszki.

Jako prototypy powstały takie:


Motyw z ręcznika ludowego z Narewki, powiat hajnowski, 1 połowa XX w.


Motyw z ręcznika ludowego z Dubiażyna, powiat bielski z 1934 r. 

Nasze media informowały o wydarzeniu i nawet ukazało się kilka fajnych relacji.
Miałam też szansę poczuć się jak "lokalna celebrytka", bo we wczorajszym "Kurierze Porannym" pojawił się artykuł o wystawie.


poniedziałek, 22 października 2018

Moje hafciarskie biblie - cz. 1

Lubię zbierać książki. 
Słowa mówione, jeśli nie są powtarzane, umykają szybko, a papier zabezpiecza wiedzę przed zapomnieniem.

(zdj. pixabay)

Mamy w domu mnóstwo książek.
Priorytetem przy wykończeniu mieszkania była biblioteczka na książki od podłogi po sam sufit. Obecnie i ona już jest pękata do granic możliwości.
Każdy w domu ma swoje ulubione dzieła, nawet w pokoju córki wolne miejsce na trzech półkach szybko topnieje.

Moje hafciarskie publikacje zajmują sporo przestrzeni. Mam wśród nich trochę takich, które stoją, ale pozostała część służy mi często. Niektóre z nich traktuję jako swoje "biblie", które mnie inspirują, podpowiadają, wyznaczają twórczy kierunek lub po prostu służą radami technicznymi.
Na początek idą pozycje, do których zaglądam najczęściej i też najwięcej prac wykonałam wzorując się na umieszczonych w nich zdjęciach.

Elżbieta Piskorz-Branekova "Polskie hafty i koronki"


Ogromny zbiór stanowią książki Elżbiety Piskorz- Branekovej.
Nic w tym dziwnego, bo to specjalistka od polskiego stroju ludowego obejmującego całą Polskę i jednocześnie wieloletni pracownik Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie. Jej ogromna wiedza jest niezwykle cenna. Jest to autorka, która szczególnie skupia się na ludowych wyszyciach, haftach, koronkach i zdobieniach. Pozycji książkowych jej autorstwa jest zdecydowanie najwięcej i są najlepiej opisane. Jednym z nowszych opracowań jest pozycja "Polskie hafty i koronki. Zdobienia stroju ludowego."
To moja pierwsza biblia, do której zaglądam bardzo często.
Kryją się tu zdjęcia – jeśli można tak to powiedzieć – "najpopularniejszych" strojów ludowych. Opisy drobnych elementów, fotografie szczegółów, a do tego gwarowe nazewnictwo bardzo poszerzają wiedzę i są bogatym materiałem etnograficznym. Aczkolwiek publikacja nie wyczerpuje w całości tematu, wybrane są tylko najbardziej charakterystyczne motywy. Podejrzewam, że opisywane wzornictwo pochodzi w całości ze strojów będących eksponatami muzealnymi. Większość zdobień przewija się od samego początku twórczości Elżbiety Piskorz-Branekovej. Mam wrażenie, że ta książka jest podsumowaniem wszystkich wcześniejszych publikacji autorki, ale jednocześnie wiedza podana jest w bardzo przyjaznej formie.

Alina Dębowska, Katarzyna Sołub, Jerzy Sołub 
„Katalog ręczników ludowych gminy Bielsk Podlaski”
„Ręcznik ludowy z okolic Bielska Podlaskiego. Haft i koronka"
"Katalog ręczników ludowych gminy Boćki, Brańsk, Rudka, Wyszki." 




Jest to przykład bardzo konsekwentnego działania instytucji, jaką jest Muzeum w Bielsku Podlaskim. W zabytkowym ratuszu od wielu lat można podziwiać stałą wystawę „Tajemniczy ręcznik”. Wielka fascynacja autorów tą wyjątkową obrzędową tkaniną pcha ich do nowych działań. To animacje dzieciaków, happeningi plastyczne, pokazy ludowej mody, spotkania z twórcami, ale przede wszystkim pisanie projektów o dofinansowanie, bez których wydarzenia ciężko byłoby zorganizować. Dzięki „kasie” z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego światło dzienne mogły ujrzeć wyjątkowe publikacje, które są wisienką na torcie wysiłku autorów. Poprzedzone były wielkim nakładem prac badawczych, poszukiwań nowych ręczników, zaangażowaniem studentów chodzących od domu do domu, fotografowaniem, dokumentowaniem, spisywaniem. Jestem pełna podziwu, że ta mrówcza robota zaowocowała pięknym dziełem. Dla jednych to tylko katalog, zbiór obrzędowych ręczników – dla mnie książka, której wartość jest nie do ocenienia. To kopalnia motywów do brania garściami, studnia inspiracji. O takie bogactwo zdjęć haftów i koronek z naszej części Podlasia jeszcze nikt się nie postarał. Chylę czoła twórcom, nie tylko za upór w dążeniu do powstania publikacji, ale za odkopywanie ze strychów, komód, szuflad historii spisanych na ręcznikach ludowych. Do tego misja uświadamiania i przywracania pamięci o znaczeniu tej tkaniny powoduje, że mam ochotę uściskać każdego z autorów i zapewnić, że ich praca ma ogromny sens i wartość.

Wzornik tradycyjnych haftów i koronek ręcznika ludowego.
Haft krzyżykowy.
Haft płaski.
Koronka szydełkowa.

Wzorniki to uzupełnienie powyższych publikacji. W tych mini książeczkach są wybrane jedne z ciekawszych wzorów z kolekcji ręczników ludowych Muzeum w Bielsku Podlaskim. Schematy podane są w bardzo przystępnej formie i okraszone zdjęciem oryginalnego ręcznika. To takie małe podręczniki podlaskiego wzornictwa. Publikacje tego typu mogą popełnić osoby, które z wykonywaniem rękodzieła mają wiele wspólnego. Podejrzewam, że z autorkami tak właśnie jest.
Wzorniki z pewnością będą miały dużą rolę w popularyzowaniu odtworzenia haftów, a to przecież jest idea przyświecająca projektom, dzięki którym powstały.

Mój wzornik haftu krzyżykowego jest już mocno wyeksploatowany. Dlatego kupiłam nowy egzemplarz na przyszłość.
Wzorniki można kupić tu za pośrednictwem Muzeum Podlaskiego w Białymstoku.




To tylko kilka książek z mojej biblioteki, którymi chcę się z Wami podzielić.
Ciąg dalszy z pewnością nastąpi.

piątek, 12 października 2018

Podlasiem inspirowane - (1) - zakładki

Jakie byłoby Wasze pierwsze skojarzenie, gdybym zapytała Was o Podlasie?

Zupełnie inaczej patrzy się na miejsce, w którym się mieszka. U mnie to ciepłe myśli, obrazy babcinego stołu, zielonej kojącej przyrody, kolorowych łąk z trawą do kolan, sielskości - kadry wspomnień.
Może brzmi to zbyt nierealnie, ale z perspektywy czasu idealizuje się przeszłość.

Zawsze mnie ciekawi stare wzornictwo, nie spod ręki wielkich mistrzów, ale w pełni amatorskie. 
Szukanie motywów to czasem szukanie igły w stogu siana, podpatrywanie zdobień, cykanie fotek z ukrycia, byleby tylko utrwalić jakiś wzór.
Na przeglądach folklorystycznych "pasę oczy", ponieważ przyjeżdżają grupy w strojach ludowych. Często są to przesadzone stylizacje, ale pojawiają się też perełki na lnianych fartuszkach czy bluzkach zszarzałych od upływu czasu.

Lubię zainspirować się nimi i przenosić motywy na rzeczy do używania.

Moimi hafciarskimi podlaskimi bibliami są "Katalogi ręczników ludowych" autorstwa Aliny Dębowskiej, Katarzyny Sołub i Jerzego Sołub.
Ogromna praca badawcza wielu osób zamknięta jest w ramy książek wydanych przez Muzeum Podlaskie w Białymstoku.

Od jakiegoś czasu inspirują mnie wzory z ręczników ludowych, których bogactwo widać na stronach  tych publikacji. Ich haftowanie sprawia mi ogromną przyjemność. Są to wzory tradycyjne, często geometryczne i praca z nimi, właśnie przez ich powtarzalność, pozwala uciekać myślom gdzie indziej, niż skupiać je na wyszywaniu.

Po innych haftach zostały mi skrawki materiałów, które szkoda było wyrzucić. W myśl zasady "a nuż się przyda" nadeszła chwila, że się doczekały tego czasu.
Na pierwszy ogień poszły zakładki do książek na filcowym spodzie. Takie prototypy, ponieważ po tę formę (o dziwo!) jeszcze nie sięgałam.
Oczywiście jak obiecałam Małgosi z "Margo i Nitka" podkradłam jej sposób na wkomponowanie haftu w zakładki. Co prawda materiał w zestawieniu z samym filcem zachowywał się troszkę niesfornie, ale ustalmy, że te krzywizny to tylko dodatkowy urok rękodzieła.




Po lewej - motyw z ręcznika ludowego wykonanego przez Aleksandrę Bagińską ok. 1930 r., Kozły, gm. Bielsk Podlaski. Jest też widoczny w wykonaniu Wiery Andrzejuk, ok. 1954-1958 r., Malinniki, gm. Orla oraz w ręczniku Niny Naumczuk, ok. 1956 r., Ogrodniki, gm. Bielsk Podlaski.
Po prawej - motyw z ręcznika ludowego z ok. 1900 r. z Eliaszuk, pow. hajnowski.
Schemat znajduje się we "Wzorniku tradycyjnych haftów i koronek ręcznika ludowego. Haft krzyżykowy" Aliny Dębowskiej i Katarzyny Sołub.

Udało mi się nawet zrobić zdjęcia z cyklu "w trakcie", zawsze o tym zapominam.
Korzystam coraz częściej z mini tamborka, który dostałam od Kasi z bloga Radość Tworzenia - Carpediem.



Dodam, że czerwień i czerń to moje ukochane zestawienie kolorystyczne. Donoszę uprzejmie, że będzie go w moich pracach coraz więcej.