niedziela, 31 grudnia 2017

Mini SAL Belle & Boo - finał

Co się zaczyna, musi się kończyć.
Słodka parada Belle & Boo schodzi z tamborka.

SALowe efekty prac już widać na blogach dziewczyn. 
Ostatnią część haftowałam z nutką nostalgii, że to już koniec.
Agnieszka przyzwyczaiła nas do tych maleńkich postaci i ciężko się z nimi rozstawać.
Ostatni fragment w moim hafcie:




Patrząc z perspektywy całości mam swoje ulubione fragmenty w paradzie.



Mały kotek zamknięty w przestrzeni 1 cm x 1 cm skradł moje serce na samym początku.


W całości:


Skoro finał - to czas na refleksje.
Praca nad haftem była czystą przyjemnością. Nie tylko ze względu na opracowany wzór, ale i na materiał. Idąc za propozycją Agi wybrałam Murano Lugana 32 ct kolor 770. Nie pracowałam na nim wcześniej, lecz okazał się strzałem w dziesiątkę. Igła szła jak po maśle. 
Na pewno zamówię więcej i w innych kolorach, muszę tylko obrabować bank. 
Dużym wyzwaniem było konturowanie - wydawało się straszne na początku, ale pod koniec ręka była już coraz bardziej wprawna i uświadomiona, 
W końcu to backstitche nadawały całego charakteru bohaterom.
Kolejnym wyzwaniem - w moim przypadku - był czas.
Co prawda dwa miesiące na skończenie niewielkiego fragmentu to dużo, jednak przy intensywnych obowiązkach wiecznie go brakowało. Wieczory zawsze kończyły się za szybko.

Gdyby motywem przewodnim nie była seria Belle & Boo z pewnością rozważyłabym kilkakrotnie swój udział w SALu. Znając swoje odkładanie rzeczy na ostatnią chwilę inna zabawa byłaby ryzykowna. Dlatego nie włączam się w nie często. 
Nie lubię też składać obietnic bez pokrycia, a wywiązanie się z haftu w określonym terminie to zobowiązanie.

Nie chcę zamykać Parady w ramki, już obmyśliłam jej inne wykorzystanie, ale trzeba mi zaprzyjaźnić się z maszyną do szycia - a to kolejne wyzwanie.

Agnieszko, jestem Ci ogromnie wdzięczna, że dzielisz się z nami opracowanymi przez siebie wzorami. 
Masz niesamowity talent do kompozycji, co z pewnością potwierdzi każdy, kto miał do czynienia z Twoimi schematami.
Twoje rady są niezwykle cenne. 
Motywujesz do działania i próbowania.

Dziękuję!

sobota, 23 grudnia 2017

Słodkie Święta - życzenia

Choinka świeci już lampkami, z kuchni wydobywają się zapachy pobudzające apetyt, odkurzacz pracuje na pełnym gazie, przygotowania do najwspanialszych rodzinnych Świąt idą pełną parą.

Chcę Wam je trochę osłodzić i przesłać życzenia.

Niech magia bożonarodzeniowego czasu trwa nie tylko od 24 do 26 grudnia, niech świąteczny stół służy rozmowom, przy których będziecie spoglądać na siebie z ciepłem w oczach, niech te chwile będą prawdziwym odpoczynkiem.

Do życzeń dołączam pierniki, których w tym roku upiekłam chyba tonę i lukrowałam je w listopadowe i grudniowe wieczory.
Oczywiście pomagała mi w tym Ania.

(zdj. Urszula Paśnikowska)

(zdj. facebook, Beauty Nails Point)


Pochwalę się jeszcze swoimi zimowymi pazurami:

(zdj. Urszula Paśnikowska)

Słodkich Świąt!

poniedziałek, 18 grudnia 2017

Kartki z życzeniami świątecznymi

Od dłuższego czasu trwa świąteczny sezon. Rękodzielnicy rozpoczynają go dużo, dużo wcześniej, nie chwaląc się na potęgę już we wrześniu czy październiku z natłoku świątecznych prac. 
Pobożnym moim tegorocznym życzeniem było zabrać się za kartki kilka miesięcy wstecz, by nie robić ich na ostatnią chwilę. 
Życzenie - życzeniem, a życie - życiem. 
No, nie udało się. 
Wcześniej wyprodukowałam tylko 10 szt.

Jak wariatka kleiłam przez ostatni weekend kilkadziesiąt kartek, bo i rodzina duża, i do blogowych koleżanek też chcę wysłać ciepłe słowa. 
Proste w swojej kompozycji, mało dopieszczone, popłynęły właśnie w świat. 

Efekt części sobotnio-niedzielnych zmagań, bo nie udało się sfotografować wszystkich:



Kilka kartek nadało powtórne życie ścinkom.


Korzystałam z grafik z bloga Far Far Hill, z digi napisów Teo z Teodorowego Zakątka oraz Karoliny z bloga kalka-art.
W szufladzie znalazłam niewykorzystane hafty z ubiegłych lat, które też wkomponowałam między papier.



Poniżej klej postanowił popsuć cały efekt, przeniknął przez len robiąc plamy. 
Jestem trochę rozczarowana finalnym wyglądem. Ta kartka pewnie przeleży w szufladzie.


Kartki nie są wypisane własnoręcznie (co bardzo lubię, bo jest bardziej osobiste), jednak życzenia płyną prosto z serca.
Liczy się przecież pamięć, a zapewniam, że pamiętam.

Odliczam już na palcach dni do 24 grudnia.