poniedziałek, 15 maja 2017

Majowa wymianka w Haftach Magos

 Jakiś czas temu zgłosiłam się do wymianki w Haftach Magos
Jakiś czas - czyli prawie dwa miesiące temu.
Co prawda to dopiero druga moja wymianka, więc doświadczenie mam marne, ale miesiąc, którego dotyczy jest najpiękniejszy w roku. Nie mogłoby mnie w niej zabraknąć. 


Tak jak dla Magdy, i dla mnie jest to wyjątkowy czas, bo wiele pięknych rzeczy zdarzyło się w maju. Wyliczając w kolejności: urodziny mojej mamy i jednocześnie ten sam dzień to rocznica ślubu starszego brata, nasza rocznica (jubileuszowa, bo mija 10 lat!), rocznica młodszego brata, a na koniec jednego dnia Dzień Matki i urodziny mojego Lubego Małża.

Moja paczka pofrunęła już do Magos, bo to ona została moją parą. Ja natomiast zostałam obdarowana przez Anię z Nulkowych Niteczek.


Wzruszam się zawsze, jeśli dostaję coś robionego z myślą o mnie. Tak było i tym razem. 
Ania przygotowała niespodziankę nie tylko dla mnie, ale i dla mojej Ani - girlandę z materiału z łowicką wycinanką. Dziś jest to fajna ozdoba pokoju dziecięcego, ale tradycyjnie to ludowa dekoracja. Pamiętam "nabożeństwa majowe" pod kapliczkami, które ozdabiane były takimi właśnie materiałowymi girlandami. Do dziś droga procesji na Boże Ciało w mniejszych miejscowościach dekorowana jest w podobny sposób. 
Podejrzewam, że Ania nie miała takich odniesień, ale mnie urzekło, że dawne zwyczaje wracają w innej formie. I tu, i tu służą upiększaniu miejsca, tylko już w innym znaczeniu.


Woreczek rozsypał się fajnymi przydasiami, które z pewnością wykorzystam. Szydełkowe cudne kwiatki, nici uzupełnią moje zapasy (kolory, których nie miałam), a koronki, kwiaty i półperełki znajdą zastosowanie na kartkach.


Do tego materiał - idealny do płaskiego haftu.


Oprócz tego stempelki, słodycze i biedronka do wyklejania przez malutkie rączki.
A tego wszystkiego dopełniła wiosenna kartka ze słowami od serca.



Aniu, ogromne DZIĘKUJĘ!

sobota, 13 maja 2017

Zafolkowane(j) ciastka

Nic tak nie poprawia humoru jak słodycze.
Co prawda kulinarny ze mnie obibok, ale czasem w przypływie dobrego humoru zdarzy się coś upiec, a co najważniejsze - tego nie zepsuć.
Przepis na kruche ciastka, które zawsze się udają jest prosty - zasada 300/200/100.

300 g mąki
200 g masła
100 g cukru pudru
Do tego w gratisie 2 żółtka i łyżka śmietany

Piekę je ok 10 min na termoobiegu w temperaturze 180 stopni C.

Zajęcie przy tym ma również moja pociecha. 
Jej rączki dostają kawałek ciasta i lepi z niego jak z plasteliny.

Nasze wspólne ostatnie pieczenie zaowocowało takimi smakołykami






Sprawca całego zamieszania - folkowy wałek do ciasteczek
(Wykorzystam go również do masy cukrowej do zdobienia tortów)



Wałek FOLK kupiłam przez internet w ARTGRAW
Co prawda są jeszcze tutaj, tutaj oraz tutaj jednak to cena miała decydujący głos.

A ciastka wyszły przepyszne.