poniedziałek, 26 czerwca 2017

Kartka dla krawcowej

Mam ogromne szczęście, że przyjaciółka, współpracownik, przyszywana ciocia-babcia mojej Ani i prywatna krawcowa - to jedna i ta sama fantastyczna osoba.
Co prawda Asia (a tak naprawdę Janina) jest w wieku mojej mamy, ale nić porozumienia nie liczy lat.

Niedawno ta cudowna kobieta obchodziła swoje imieniny.
Dostałam polecenie od mamy (z którą Asia też się kumpluje):
"Ja kupię prezent, ty organizuj kwiatki."
Co prawda dosłownie nie potraktowałam tej prośby. Bukiet szybko by padł, dlatego pomyślałam o kwiatkach w innej formie. Kartka z pewnością postoi dłużej niż roślinki w wazonie. Do tego okraszona jest krawieckimi dodatkami, które ewidentnie pokazują, dla kogo i z myślą o kim była robiona.
Dołączyłam w środku w naszym imieniu osobiste życzenia, które wywołały łzy szczęścia.




Wykorzystałam przepiękny napis stworzony przez Teo na blogu sklep.ewa.pl

piątek, 23 czerwca 2017

Podziękowanie Przedszkolankom

Zgodzą się ze mną kartkomaniaczki, że jesteśmy chomikami.
Zbieramy wszystko, co w jakikolwiek, najmniejszy nawet sposób, może się przydać przy klejeniu i komponowaniu kartek i nie tylko. Rozrasta się to potem do wielkich rozmiarów, bo "się przyda, a szkoda wyrzucić".

Specyfika mojej pracy w kulturze, w szczególności organizacji małych i dużych wydarzeń, ponosi za sobą myślenie również o drobiazgach - ale do rzeczy. 
Nasz dział od wielu lat organizuje imprezy muzyczne i taneczne, m. in. Festiwal Piosenki Przedszkolaków. Mali artyści z całego województwa, wytypowani we wcześniejszych eliminacjach przedszkolnych, a potem powiatowych, przyjeżdżają do nas, by prezentować się na scenie. Po każdym występie dziecko dostaje dyplom za uczestnictwo.
I tu wielkie clue - rozwiązanie, do którego dążę. Zabezpieczając się na wypadek pomyłki w nazwisku drukujemy o kilka dyplomów więcej. W tym roku kilkoro uczestników nie dojechało, więc zostało ich trochę. Projekt był bardzo milusi i grzechem (wg uzależnionej od papieru) byłoby wyrzucać niewykorzystane dyplomy do kosza.
Poddane zostały upcyklingowi kartkowemu i zyskały nową formę w postaci podziękowań nieocenionym Przedszkolankom.




Prawda, że uroczy ten miś?

piątek, 2 czerwca 2017

Ekspresowa kartka komunijna

Sezon komunijny w pełni.
A co za tym idzie - komunijny pośpiech również.
Po południu dostałam telefon od koleżanki, czy nie dałoby się zrobić kartki na to wyjątkowe święto.
Zaufanym i fajnym osobom - pewnie, że by się dało.

Zasiadając do papierów oczywiście nie miałam pomysłów, jak uszczknąć temat.
Jak to zwykle w takich sytuacjach bywa, dopiero rozłożone na stole materiały zaczęły układać się w całość.

Jeden wieczór i voila.





poniedziałek, 29 maja 2017

Czekoladownik w fiolecie

Wolny wieczór zaowocował czekoladownikiem.
Postawiłam tym razem na fiolety. To kolory, które bardzo lubię, mają w sobie dużo wdzięku.






Zrobiłam  jeden błąd - zapomniałam na samym początku wkleić wstążeczkę, która zamykałaby czekoladownik.
Gapiostwa niestety nie da się cofnąć, a dodatkowe przewiązanie popsułoby cały efekt.
Nic to, i taki mi się podoba.

A z czekoladownikiem jak z ludźmi - najważniejsze i najsmaczniejsze kryje się w środku ;)

Zresztą szybko znalazł swojego właściciela, któremu słodko podziękowałam za przysługę.

poniedziałek, 15 maja 2017

Majowa wymianka w Haftach Magos

 Jakiś czas temu zgłosiłam się do wymianki w Haftach Magos
Jakiś czas - czyli prawie dwa miesiące temu.
Co prawda to dopiero druga moja wymianka, więc doświadczenie mam marne, ale miesiąc, którego dotyczy jest najpiękniejszy w roku. Nie mogłoby mnie w niej zabraknąć. 


Tak jak dla Magdy, i dla mnie jest to wyjątkowy czas, bo wiele pięknych rzeczy zdarzyło się w maju. Wyliczając w kolejności: urodziny mojej mamy i jednocześnie ten sam dzień to rocznica ślubu starszego brata, nasza rocznica (jubileuszowa, bo mija 10 lat!), rocznica młodszego brata, a na koniec jednego dnia Dzień Matki i urodziny mojego Lubego Małża.

Moja paczka pofrunęła już do Magos, bo to ona została moją parą. Ja natomiast zostałam obdarowana przez Anię z Nulkowych Niteczek.


Wzruszam się zawsze, jeśli dostaję coś robionego z myślą o mnie. Tak było i tym razem. 
Ania przygotowała niespodziankę nie tylko dla mnie, ale i dla mojej Ani - girlandę z materiału z łowicką wycinanką. Dziś jest to fajna ozdoba pokoju dziecięcego, ale tradycyjnie to ludowa dekoracja. Pamiętam "nabożeństwa majowe" pod kapliczkami, które ozdabiane były takimi właśnie materiałowymi girlandami. Do dziś droga procesji na Boże Ciało w mniejszych miejscowościach dekorowana jest w podobny sposób. 
Podejrzewam, że Ania nie miała takich odniesień, ale mnie urzekło, że dawne zwyczaje wracają w innej formie. I tu, i tu służą upiększaniu miejsca, tylko już w innym znaczeniu.


Woreczek rozsypał się fajnymi przydasiami, które z pewnością wykorzystam. Szydełkowe cudne kwiatki, nici uzupełnią moje zapasy (kolory, których nie miałam), a koronki, kwiaty i półperełki znajdą zastosowanie na kartkach.


Do tego materiał - idealny do płaskiego haftu.


Oprócz tego stempelki, słodycze i biedronka do wyklejania przez malutkie rączki.
A tego wszystkiego dopełniła wiosenna kartka ze słowami od serca.



Aniu, ogromne DZIĘKUJĘ!

sobota, 13 maja 2017

Zafolkowane(j) ciastka

Nic tak nie poprawia humoru jak słodycze.
Co prawda kulinarny ze mnie obibok, ale czasem w przypływie dobrego humoru zdarzy się coś upiec, a co najważniejsze - tego nie zepsuć.
Przepis na kruche ciastka, które zawsze się udają jest prosty - zasada 300/200/100.

300 g mąki
200 g masła
100 g cukru pudru
Do tego w gratisie 2 żółtka i łyżka śmietany

Piekę je ok 10 min na termoobiegu w temperaturze 180 stopni C.

Zajęcie przy tym ma również moja pociecha. 
Jej rączki dostają kawałek ciasta i lepi z niego jak z plasteliny.

Nasze wspólne ostatnie pieczenie zaowocowało takimi smakołykami






Sprawca całego zamieszania - folkowy wałek do ciasteczek
(Wykorzystam go również do masy cukrowej do zdobienia tortów)



Wałek FOLK kupiłam przez internet w ARTGRAW
Co prawda są jeszcze tutaj, tutaj oraz tutaj jednak to cena miała decydujący głos.

A ciastka wyszły przepyszne. 

sobota, 29 kwietnia 2017

Mini SAL Belle & Boo - haft (1)

Pierwsza część zmagań z SAL-em Belle & Boo zakończona sukcesem.
Swój obrazek zaczęłam haftować na tkaninie Murano Lugana 32 ct kolor 770. Testowanie materiału było czystą przyjemnością.
Jest dobrze tkany i igła wchodzi w niego jak w masło. Kolor z kolei sprawia, że wzór nabiera wypukłości i szczególnie białe nici prezentują się ładnie.
O ile samo krzyżykowanie nie sprawiało trudności, o tyle konturowanie było wyzwaniem.
Chaga postawiła nam wysoką poprzeczkę jeśli chodzi o obramowanie postaci. 
Same w sobie nie są duże, dlatego wymagały ogromnej precyzji. Niesforność pojedyńczej nitki, która wykańczała szczególnie twarze i dłonie, dawała się we znaki. Nie obyło się bez poprawek, kiedy to pół milimetra decydowało o tym, czy efekt zadowoli.



W schemacie który dostałam zastosowałam kilka zmian. Przede wszystkim przez haftowanie 1/4 i 3/4 krzyżyków starałam się, by kolorowa nitka nie wychodziła za kontury i momentami wypełniała puste pola.
Nadałam też trochę kolorów czuprynkom dziewczynek, biel skóry zamieniłam na ecru i złagodziłam im nieco tonację ubrań.




Pod względem trudności SAL jest w kategorii "zaawansowany". 
Lubię wyzwania i mi odpowiada podniesiona poprzeczka. 
W głowie już kiełkuje kilka pomysłów na wykorzystanie haftu, ale finał tak odległy, że mogą jeszcze zrodzić się nowe.

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Obrus z makowskim haftem

Są pewne hafty, które przeleżą swoje na dnie szuflady zanim ujrzą dzienne światło.

Historia tego zaczęła się w czasie, kiedy urządzaliśmy swoje nowe własne gniazdko, tuż przed przyjściem na świat naszej wyczekanej Ani Helenki.

Zawsze marzył mi się okrągły stół.
Wiele małżeńskich negocjacji nie odwiodło mnie od decyzji, że taki stół musi być i kropka.
W innych mogłam odpuścić i iść na kompromis - tu nie było pola do ustąpienia.
Naszukaliśmy się co prawda odpowiedniego mebla, ale udało się.
Stół króluje w salonie.

Do stołu zamarzył mi się obrus, który zostanie w naszym mieszkaniu, chociaż jeden wyhaftowany własnoręcznie.
Jak to z rzeczami dla siebie bywa - najdłużej się je robi.
Na obrusie miał znaleźć się haft makowski - motyw z Makowa Podhalańskiego.
Tradycyjnie wykonywany był na białym lnianym płótnie białą nicią z elementami dziurkowania (jak w hafcie angielskim) i oczywiście ze zdobieniami roślinnymi.
Elegancki i ponadczasowy.
Biel została u mnie zastąpiona ecru.




Sam haft nie był pracochłonny, motyw też nie był trudny.
Nużące było jego czterokrotne powtarzanie. Po trzecim obrus powędrował w odstawkę, przyszedł czas na odpoczynek od niego.
Leniwił się trochę za długo. Dokończenie czwartego motywu rodziło się w wielkich bólach, ale udało się zmobilizować siły i dokończyć dzieło.


Moje dwie mamy są już ograbione z haftowanych obrusów i serwetek , które same dostały jako rodzinne dobra.

Wreszcie w szufladzie do kompletu leży gotowy, wyprasowany i tylko mój obrus.
Może gdy będę starsza powędruje w spadku jako pamiątka po babci Agnieszce ;)

wtorek, 18 kwietnia 2017

Dla Tereski

Na specjalne zamówienie mojej mamy powstała kartka dla Tereski.
A że Tereska jest fantastyczną kobietą, to kartkę robiło mi się nadzwyczaj przyjemnie.
Zresztą bardzo lubię robić rzeczy na specjalne zamówienie najbliższych.
Zmienia się wtedy podejście do pracy, to z kolei otwiera głowę na pomysły bardziej spersonalizowanej kartki.


Znów przydały się robione jakiś czas temu własnoręcznie robione kwiaty: wstążeczkowa róża i bladoróżowy kwiat formowany na mokro.
Do ozdobienia pudełka z kolei wykorzystałam digi stempel od Agnes B.






piątek, 14 kwietnia 2017

Tam za góreczką siedział zając...

"Tam za góreczką siedział zając
tak nóżkami przebierając [...]
i ja bym tak przebierała
żebym takie nóżki miała
jak ten zając"

Dosyć popularna kurpiowska piosenka ludowa, a jednocześnie zabawa, skojarzyły mi się z haftowanym zającem, który powędrował na kartkę.
Specjalne życzenia powędrowały do pań przedszkolanek.

Wypiął się na mnie skurczybyk kuprem i nie mogłam uchwycić jego pyszczka, ale nic to, przynajmniej kitkę udało się sfotografować.









Przy tej okazji składam Wam serdeczne Wielkanocne życzenia, by baby pachniały, mięsa smakowały, jaja się tłukły, a rodzinna atmosfera Świąt ładowała Wasze baterie pozytywną siłą.
Niech tradycja trwa.

Wesołego Alleluja!

środa, 12 kwietnia 2017

Wielkanocne kartki - checked!

Żeby tradycji stało się zadość przed świętami plan wygląda następująco: 
stworzyć kartki, 
wypisać kartki, 
zaadresować kartki, 
wysłać kartki. 

Dziś ostatni etap miał swój finał i wielkanocne życzenia powędrowały w świat.
Mam nadzieję, że niektórzy przymkną oko na dziwnie naklejony znaczek, ale to zadanie wykonywał mój mały nieoceniony pomocnik.

A teraz trochę statystyki. 
Na te święta powstały 42 kartki, 2 z nich powędrowały za granicę. Korzystałam z napisów Heartwork i Digi stempli od Wikuchy.

Prezentują się następująco:










Jedna na bogato:


 
Przy takiej ilości i dość ograniczonych czasowo wieczorach nie są super wymyślne.
W prostocie jednak siła i mam nadzieję, że adresatom przypadną do gustu.
O każdym z nich ciepło myślałam, więc to jest największa wartość dodana do pracy przy kartkach.

A że ręka odpada od ręcznego pisania to znak nowych czasów, gdzie palce raczej dostosowują się do różnych klawiatur.

Wierzę, że kartka ma zdecydowanie większą siłę życzeń niż sms, bo poświęcić jej trzeba więcej czasu, a co za tym idzie dłużej jej adresata ma się w głowie, bo z myślą o nim powstaje.