sobota, 16 lipca 2016

O kurczę...!

Historia zaczyna się następująco: 
rozmawiamy sobie z koleżanką z pracy i od słowa do słowa luźnej pogawędki, której temat spadł na moje haftowanie, pada pytanie:
- A kurę masz? Tylko jakąś małą.
Przewertowałam swoje wzory i pokazuję różne kury...
Ta za duża, ta niezbyt fajne kolory, ta odpada w przedbiegach...
Jest. Mały, prosty wzór podkreślony konturowaniem. 
- O, ta za..ebista! Bo to dla faceta, mój brat uwielbia kury.

Trochę długo zabierałam się za haft, ale brak ograniczeń czasowych rozleniwia. 
Wena przyszła po urlopie - nota bene spędzonym częściowo wśród (!) kur. 
Kilka wieczorów siedzenia przy tamborku i gotowe.


Debatowałyśmy wcześniej, w co można wkomponować haft i ostateczna decyzja padła na pudełko.
Poszukiwania gotowego pasującego kolorystycznie oczywiście skończyły się fiaskiem. Ale jak mówi przysłowie: gdy zamykają się drzwi, otwiera się okno. Pudełko powstało od podstaw czyli cartonnage znów był "na tapecie". 
Materiał, który znalazł się u mojej niezawodnej Asi, wcześniej był... spódnicą.
I tak stosując skrót myślowy - ze spódnicy powstało pudełko.




Trochę czuję niedosyt, bo na złączeniu klej przesiąkł przez materiał i jest ciut ciemniejszy. Dzieląc się spostrzeżeniami z koleżanką sprowadziła mnie na ziemię mówiąc:
- C'mon, to dla faceta. Założę się, że nie zobaczy żadnych niedociągnięć. On nie widzi różnicy między włosami rudymi a blond.

I jak tu jej nie kochać?

wtorek, 12 lipca 2016

Witaj na świecie... - kartki na "odwietki"

U znajomych zaczęły się rodzić dzieci. Można żartować, że zadziałał program 500+, ale i program jest zbędny, gdy rodzice się kochają i decydują się na ten ważny (niepolityczny) krok. 
Wybierając się w "odwietki" należy iść z dobrym słowem – a takie można ładnie podać. 

Zostałam poproszona przez przyjaciółkę o zrobienie kartki dla dziewczynki, więc dość szybko się zebrałam i powstał taki drobiazg.



 
Niedługo potem druga koleżanka poprosiła o kartkę dla chłopca.
I oto ona:




Kartki robiłam dobrym osobom za „dziękuję”, wszak wszystkie dzieci nasze są. :)
 

poniedziałek, 4 lipca 2016

W podziękowaniu za współpracę - czyli pora na ryby

Mój kierownik działu odchodzi na zasłużoną emeryturę. Wyczekaną - dłużej niż planował - z powodu podwyższenia wieku emerytalnego. Ale dzięki temu mogliśmy dłużej czerpać z jego wiedzy folklorystycznej i muzycznej.
Nasza instytucja jest nieduża, każdy tu każdego dobrze zna, jednych lubi się bardziej, z drugimi się współpracuje, bo musi – jak wszędzie. W naszym dziale jesteśmy dość zżyci, dlatego z pewnością odczujemy brak siebie nawzajem.
Nie obyło się bez wzruszeń, zadumy, ale i życzliwości.
Kierownik jest zapalonym wędkarzem, więc nie trudno się było domyślić jaki motyw powinien znaleźć się na kartce z podziękowaniami. 


Pudełko okraszone linem i płotkami, które można złapać na wędkę, z pewnością pasuje jak ulał. Zaplanowałam też małą niespodziankę: w wędce i każdej rybce ukryłam magnes. Myślę, że największą radość z „łowienia” będą miały jego wnuki.


Pod pudełkiem kryje się kartka, na której podpisali się wszyscy pracownicy. Miła pamiątka, do której pan Józef będzie mógł wrócić i powspominać wspólne chwile.



Niedawno też kończył się sezon cotygodniowych warsztatów tańców tradycyjnych, które prowadzi kolega z biurka naprzeciw - Dariusz. Jemu też całą grupą ślicznie podziękowaliśmy pysznymi procentami, do których dołączona była taka kartka.


Czas wakacji ma to do siebie, że pewne rzeczy trzeba na chwilę przerwać. Za to ze zdwojoną siłą wrócę do nich jesienią.