czwartek, 8 grudnia 2016

Pas kaszubski borowiacki

Ludzie mówią, że pierwsza miłość pozostaje w sercu do końca życia.
Jest w tym racja, bo moje hafciarskie serce od lat bije dla kaszubskich motywów. 

I jest nierozerwalnie powiązane ze wspomnieniami starego babcinego domu, z kaflowym piecem i stołem ze smakołykami, nad którym widzę zamykając oczy kaszubską makatkę.

Z czasem zaczęłam zgłębiać temat kaszubskich motywów od strony teoretycznej. 
I odkryłam, że nie samą szkołą żukowską człowiek żyje. 
Hafty żukowskie to chyba najbardziej znane i utożsamiane z Kaszubami wzory w zaledwie siedmiu kolorach, z przeważającymi odcieniami błękitu. Zapoczątkowane jeszcze w średniowieczu przez siostry norbertanki od wieków nie słabną na popularności. 

W miarę upływu czasu i hafty ulegają zmianom, nowe ręce, nowy twórczy duch przeobraża historyczne motywy.
Na Kaszubach jest obecnie wiele szkół haftu i są już do tego stopnia odmienne, że można je różnicować i rozpoznawać bez problemu po ich charakterystycznych zdobieniach czy kolorystyce.

Mnie urzekła szkoła borowiacka z Borów Tucholskich pani Honoraty Bloch. Szczególnie kolorystyka - błękity zastępują odcienie brązu, pomarańczowego i żółcieni. Kaszuby leżą blisko morza, a te kolory nasuwają na myśl ciepły piasek i bursztyny skąpane słońcem.

W tym nadmorskim klimacie powstał pas do sukienki na wełnie. 






Swój debiut pas miał na ślubie znajomych. Do kompletu Matka Polka Hybrydowa dorobiła paznokcie.


Pas sprawdza się znakomicie. 
Pięknie podkreśla każdą sukienkę i wykorzystuję go przy każdej możliwej okazji.


czwartek, 17 listopada 2016

Żadanica - białoruska laleczka życzeniowa

O istnieniu Żadanicy dowiedziałam się niedawno, chociaż zwyczaj tworzenia szmacianych lalek jest bardzo stary. 
My mamy swoją Marzannę - kukłę utożsamiającą zimę i śmierć, dlatego sama biedna musi ginąć z nadejściem wiosny. Na Białorusi i Ukrainie z kolei jest wiele lalek spełniających konkretne zadanie. Są ziarnuszki chroniące dom, karmicielki w wielkim biustem, dziesięciorączki mające pomagać w gospodarstwie, nierozłączki, lichomanki odpędzające zimowe choroby i wiele innych. 

Jedno jest pewne - każda z nich ma w sobie magiczną moc. 

Zadaniem Żadanicy jest pomoc w spełnianiu życzeń. I z takim nastawieniem trzeba ją robić. Stwarzać, dawać jej życie - byłoby trafniejszym określeniem, bo personalizujemy ją całkowicie. To lalka motana, nie można jej kłuć nożyczkami i igłą, jedynie wiązać sznurkiem. Z kawałków szmatek powstaje powoli zarys małego człowieka, bez oczu, uszu, by nic go nie rozpraszało i skoncentrowało na naszym życzeniu. 

Lalkę powinno się traktować godnie, w końcu to powierniczka marzenia. Jak będzie leżała w kącie, bez uwagi, zapomniana, to z pewnością pretensje można mieć do siebie, bo "jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie". 

(fot. I. Dąbrowska)

Marzenie trzeba zamknąć w np. w guziku, koraliku, dodatkowej wstążce. Istnieje przekonanie, że to sama lalka wie, co ma mieć na sobie, trzeba jej słuchać. Faktycznie, swojej zmieniałam ubranie kilka razy, zanim uzyskała ostateczny wygląd, jakby sama wiedziała, co jej najbardziej pasuje. 
Marzenie jest ukryte w ozdobnym guziku, który wplotłam do warkocza. 


Zwyczaj mówi, że po wykonaniu swojego zadania Żadanicę należy spalić. Można też nadać jej nowe życzenie zmieniając przy tym całkowicie jej wygląd. 

Wierzę, że zaklęta moc życzenia w mojej lalce będzie działać.

poniedziałek, 24 października 2016

Nowe logo

Juhu!!!

Mam swoje logo!

I jestem z tego powodu mega szczęśliwa. 

Najbardziej zależało mi na motywie podlaskich pereborów, bo to dla Podlasia najbardziej charakterystyczny motyw. Te piękne hafty wplatane bezpośrednio w materiał odtwarzają do tej pory tkaczki w Hrudzie. Co prawda leży on w południowej części Podlasia, ale z wzornictwem jak najbardziej się identyfikuję, bo to część mojego regionu. 

Oryginalne perebory wyglądają tak:

Perebora wykonana przez p.Antoninę Waszczeniuk ze wsi Dołhobrody.
Zdj. wikipedia

To zdjęcie było inspiracją do stworzenia logo. 
Zarówno kolorystyka i motyw z perebory były elementami nie poddawanymi dyskusji.
 Logo zaprojektowała mi Art Viol - Wioletta Guzy.
Finalnie prezentuje się tak:



poniedziałek, 17 października 2016

Broszki inspirowane Kaszubami

Tak jak obiecałam wcześniej - zabrałam się za robienie broszek w klimacie kaszubskim.
Zawsze nie lada wyzwanie stanowi zamknięcie haftu w tak małej formie.
Środek broszki to powierzchnia 1,8 x 2,5 cm.
Uzbrojona w książki i tablice wzorów kaszubskich postanowiłam zainspirować się nimi i uszczknąć ciut magii tych motywów. 
Oczywiście na tyle, na ile pozwoliła mi miniaturyzacja.

Efekt widać poniżej.

Niektóre z nich lecą pocieszyć szczęśliwców, których postanowiłam obdarować dodatkowo w swoim candy.














Mam nadzieję, że zostanie mi chociaż jedna sztuka, bo uwielbiam nosić te drobiazgi zarówno do marynarki, sukienki czy swetra.


piątek, 7 października 2016

Folkowy pazur

Pasja.
To zauroczenie tematem, wielkie zamiłowanie (czasem graniczące z dobrym nałogiem), to poczucie spełnienia, kiedy widać efekt.

Uwielbiam ludzi z pasją, bo zawsze są nietuzinkowi - czy jeżdżą motorem, pięknie piszą, śpiewają, tańczą, malują czy gotują.
Ta miłość sprawia, że efekt ich działania ma w sobie to "coś". 
Bo płynie z serca.

Pełnią szczęścia jest połączenie swojej pasji z życiem zawodowym. 

Jak każda kobieta lubię się czuć pięknie, zrobić się czasem na bóstwo, mieć zadbane paznokcie...

O moje dba wyjątkowa kobieta: Matka Polka Hybrydowa. Jej pasję w połączeniu z moim zamiłowaniem folkloru często widzą znajomi na moich płytkach paznokci.
Bez zbędnego tłumaczenia odtwarza małe arcydzieła na powierzchni 1,5 x 1 cm.
Często przychodzę do niej z książką, zdjęciem na komórce czy jakimś gotowcem i nie muszę tłumaczyć, co chcę. Wystarczy jej zaufać, a zawsze wyczaruje jakąś inspirację. I to ekspresowo.

Zaczęło się od motywu pułtuskiego - z regionu kurpiowskiego. 
Tradycyjne ziela i półkola ozdobiły jedne z pierwszych paznokci.


Potem przyszedł czas na Kujawy. Motyw z fartuchów ludowych.


Inspiracja pisankami, tuż przed świętami Wielkanocnymi była oczywista. Na Podlasiu możemy chwalić się na całą Polskę lipskimi pisankami.


Delikatny motyw z fartuszków i bluzek krakowskich zdobionych haftem angielskim.


Kaszuby w innej odsłonie - czyli haft borowiacki ze szkoły p. Honoraty Bloch.


Inspiracja Krakowem Wschodnim czyli eleganckie motywy zalipiańskie.


Duża swoboda interpretacyjna motywów kaszubskich. 
Drobne podziękowanie z mojej strony - czekoladownik ze słodką zawartością w środku. 


P. S. To nie jest tekst sponsorowany, tylko pełnia podziwu dla wyjątkowej kobiety.

poniedziałek, 12 września 2016

Poduszka po kaszubsku

Wiele prac, które wędrują spod moich rąk do znajomych ma swoją historię. I tak było też tym razem.

Czerwcową część urlopu postanowiliśmy spędzić w Stajni Zamczysk, by w ciszy oderwać się na chwilę od rzeczywistości. Do tego miejsca przymierzałam się już jakiś czas, urabiając męża, by przy okazji tam wskoczyć. Nie bez powodu, bo była to jednocześnie okazja do odświeżenia znajomości z koleżanką z podstawówki (Księżniczką w kaloszach). Nasze zbieranie się trochę trwało, bo w małżeństwie najtrudniej zgrać się z urlopami...

Plany stawały się powoli rzeczywistością i w końcu ruszyliśmy. Co prawda mąż był przerażony odpoczynkiem bez elektroniki (czyt. komputer, internet, tv), ale koniec końców przeżył i to z pozytywnym wrażeniem.

Paulina wiedziała o moich zainteresowaniach, więc wspomniała, żebym wzięła hafciarskie przyrządy i pokazała jej co nieco. Zresztą jeśli chodzi o folkor, to myślę, że nadajemy na podobnych falach. Robótki i tak były spakowane, ale dorzuciłam do nich kilka publikacji z ludowymi wzorami i poszewki na poduszki kupione w Biedronce jako bazę do haftu.

Czas na wsi spokojnej inaczej płynie dla wypoczywających, inaczej dla gospodarzy. dlatego na mini warsztaty miałyśmy tylko godzinkę uszczkniętą gdzieś wieczorem. 
Paulina wybrała prosty wzór kaszubski. 
Rozrysowałyśmy wzór na poszewkach, i jedyne co zdążyłyśmy zrobić razem, to jeden środek kaszubskiego tulipana... i tyle.

Pracę dokończyłam już sama korzystając z wolnych chwil w domu. 
Trochę rozczarował mnie materiał poszewki. Osnowa rozłaziła się przy jakimkolwiek naciągnięciu i trzeba było ją prostować. Nie wspomnę już, że przy napiętym materiale na tamborku - puścił szew... 
Na szczęście mogłam liczyć na pomoc mojej niezawodnej Asi, która podszyła poszewkę bawełną i przestębnowała boki. 
Poszewka jest grubsza, ale dzięki temu fajniej się układa.

A sam haft prezentuje się tak:





I na płasko:


To był wielki come back haftu kaszubskiego na tamborek, bo już dawno nie korzystałam z niego przy większej formie (nie liczę broszek).
Mówią: "stara miłość nie rdzewieje". 
I mają rację, bo fascynacja kaszubskim do mnie wróciła.

poniedziałek, 5 września 2016

Belle & Boo - Make a wish

Zakochałam się we wzorach z uroczą dziewczynką Belle i jej króliczkiem Boo. 
"Make a wish" ukazał się w brytyjskim czasopiśmie "Cross Stitcher".
Zamówiona wcześniej kwadratowa ramka czekała cierpliwie na haft, który miał w niej zagościć. 
Powolutku przekonywałam się do lnu obrazkowego i pomimo wcześniejszych obaw, chyba się polubiliśmy. To już drugi obrazek z tej serii robiony na lnianej tkaninie.
 I na niej prezentuje się najlepiej:


Przyznam szczerze, że konturowanie, szczególnie włosów i ulatujących nasion dmuchawca, było kłopotliwe. Ale moja inwencja twórcza nie odbiegła daleko i nie wyrządziła szkody ogólnemu wyrazowi. :)





Rąbek pracy technicznej zostaje uchylony - tak wygląda praca przed konturowaniem:


A tak po:



środa, 3 sierpnia 2016

Podlaska Oktawa Kultur czyli Białystok w ludowych barwach

Ostatnie tygodnie i dni były dość napięte i pracowite. 
Jak co roku lipiec wypełniony był po brzegi przygotowaniami do Podlaskiej Oktawy Kultur - IX Międzynarodowego Festiwalu Muzyki, Sztuki i Folkloru, by mieć swój finał w ostatnim tygodniu miesiąca. Zrobiło się barwnie, gwarno, muzycznie, tanecznie, a oczy miały swoją ucztę przy przepięknych kostiumach z różnych stron świata.
Za kulisami, w samym sercu wydarzeń i jako organizator, mogłam podpatrzeć z bliska to, co mnie najbardziej zajmuje - detale strojów, hafty, koronki...
Podkradam więc zdjęcia ze strony Podlaskiej Oktawy Kultur i przedstawiam w pigułce.
Tego nie da się opowiedzieć inaczej niż fotografią.

Ukraińskie motywy: 





Białoruskie: 


Chorwackie:






Węgierskie:




Cypryjki skradły serce mojej córce. Wróciła wyprzytulana  i wycałowana czerwonymi ustami.




Włoskie nakrycia głowy kobiet:


Litewskie chodaki i samodziały:



Rumuńskie stroje:


I wisienka na torcie - Adygeja (Federacja Rosyjska):


Jak oni to tańczą? (pełna podziwu)


Kto nie widział na żywo, niech żałuje. Następna okazja dopiero za rok.