poniedziałek, 2 listopada 2015

Chusteczka Mieszczan Żywieckich

Oprócz haftowania mam jeszcze jednego bzika. Wtorkowymi wieczorami wymykam się na próby. Ćwiczymy oberki, hołubce, krakowiaki, fafury, tupacza i śpiocha. Tak, tak, tańczę w zespole pieśni i tańca. Daje mi odskocznię od codziennych obowiązków, odrobinę ruchu, a przede wszystkim dużo endorfin szczęścia. 
Mogę też z nim połączyć swoją pasję. 
Oto historia...
W swoim repertuarze mamy tańce Mieszczan Żywieckich. Bardzo je lubię, bo to taki mix - poloneza, poleczki, walczyka, mazura, itp. Ale nie o tym. Strój z tego regionu jest bardzo okazały. Niewtajemniczeni mówią, że dziewczyny wyglądają jak lalki i jest w tym dużo prawdy. 


Spódnica na kole, czepiec ze wstążkami, ale przede wszystkim tiulowe fartuszki, szale, kryzy i chusteczki. I to właśnie o tej ostatniej będzie mowa. 

Zamarzyło mi się mieć własną chusteczkę. 
Czekało mnie nie lada wyzwanie, bo to coś, czego nigdy nie robiłam - haft na tiulu. Teoretycznie, bo po zakupie rzeczonego tiulu, nie był to materiał, który układałby się jak trzeba. Był najzwyczajniej w świecie za sztywny. Kolejna droga zaprowadziła mnie do sklepu z firankami. Naszukałam się trochę tego, czego mi naprawdę trzeba, bo ciężko było znaleźć materiał z odpowiednimi oczkami i bez żadnych wzorków. Z całości wykorzystałam tylko górną część, najgładszą. 

Materiał zdobyty, więc zaczęły się kombinacje, jak obszyć chusteczkę. Metodą prób i błędów udało się opracować ścieg robiony w stu procentach igłą do haftu.


Najdłuższej robiło się właśnie wykończenie, ale dzięki temu, że koronka nie jest naszywana, chusteczka ma swój urok. 
Czas na sam haft. 
Przeszperałam oczywiście wszelkie możliwe publikacje na temat stroju żywieckiego, żeby jak najwierniej odtworzyć tradycyjny motyw. Powstał niewielki wzór na rogu chusteczki.

A żeby spersonalizować swoje dzieło na drugim rogu wyhaftowałam inicjały.


W całości chusteczka ma wymiary 30 x 30 cm.


W pełnej krasie:


Drugą, a w zasadzie pierwszą robioną chusteczkę, podarowałam koleżance z zespołu.


I powiem, że miło jest tańczyć, gdy ma się pod ręką coś bardzo osobistego, tylko mojego.

1 komentarz:

  1. Świetne chusteczki, koleżanka pewnie też się ucieszyła :)
    Super, że są i działają zespoły promujące nasze piękne tańce i tradycje.
    Miałam okazję być na występie zespołów folklorystycznych zza granicy. Szczegóły tu:
    http://tkasia79.blogspot.com/search/label/Folk
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń