poniedziałek, 21 września 2015

Podlaska Oktawa Kultur - kampania promocyjna

Dla niewtajemniczonych: 
Podlaska Oktawa Kultur to festiwal realizowany w Białymstoku i województwie podlaskim pod koniec lipca.
Ale zacznę od tego jak kiełkował w głowie jego dyrektora: Andrzeja Dyrdała.
Pan Andrzej od wielu lat kierując Zespołem Pieśni i Tańca "Kurpie Zielone" występował (również jako muzyk kapeli) na festiwalach, tych organizowanych bliżej i tych w odległych zakątkach świata. Wiadomo, jeśli ma się wgląd w rzecz "od kuchni", widzi się o wiele więcej.
Z pasji muzycznej i folklorystycznej zakiełkował zalążek myśli:
"a czemu nie zrobić tego u nas?".
I tak wiele lat doświadczeń festiwalowych sprawiło, że pan Andrzej postanowił stworzyć własną niepowtarzalną potrawę. Do jednego rondla wrzucił same najsmaczniejsze kąski i przyprawił tak, że powstała wykwintna Podlaska Oktawa Kultur. Zdobył gwarancję finansowania z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podlaskiego i zabrał się do pracy.
Idea przyświecająca na początku była taka, by na jednej scenie wystąpiły zespoły reprezentujące kulturę polską, ukraińską, białoruską, rosyjską, litewską, tatarską, romską i żydowską. Głównie dlatego, że dawne multikulturowe Podlasie obfitowało w te narodowości i mniejszości, które współmieszkały ze sobą na jednym terenie.
Z czasem program wzbogacono o inne kultury (np. hinduska, bałkańska).

W tym roku była już ósma edycja festiwalu.
Ale jak nigdy poprzedzona bardzo fajną kampanią, zainicjowaną przez Asię z działu promocji.
Nienachalną, ale sprawnie przemycającą elementy folkloru. Zobaczcie sami:

Pierwsze zdjęcie z serii. Agatka okrzyknięta została folko-wandalem :)

(fot. M. Adamski)

Przy Ratuszu jest takie miejsce, gdzie parkują motocykliści. A jednocześnie widać stamtąd scenę festiwalową.

(fot. M. Adamski)

Lekarstwo dla chorych (zdjęcie wspomniane wcześniej), chociaż obawiam się, że to raczej niewyleczalne.

 (fot. M. Adamski)

Najbardziej kosmiczne (i robione na trzeźwo) :)

(fot. M. Adamski)

Kury domowe też mogą być fotomodelkami, a co! 

(fot. M. Adamski)

Przy robieniu tego zdjęcia zaowocowały serdeczne stosunki z sąsiadami. Dziecko pożyczone na sesję czuło się jak ryba w wodzie. 
Bodziak z kaszubskim motywem to już mój haft z czasów, kiedy pasował na własne dziecko :)

Podsumowując:
szczęśliwy człowiek, który może pracować z fantastycznymi, kreatywnymi ludźmi i być częścią ważnego przedsięwzięcia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz